Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adore my size. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adore my size. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 stycznia 2016

JAK TO JEST NAPRAWDĘ?


Długo zbierałam się, aby napisać ten post. Może nieco tłumaczyłam się brakiem czasu, intensywnym trybem życia, a może po prostu nie byłam jeszcze gotowa. Moje odchudzanie to w tej chwili temat numer jeden zarówno wśród mojej rodziny, znajomych kolegów z pracy, a przede wszystkim Was, osób, które obserwują mnie na facebooku, czytają bloga i dają codzienną dawkę energii i motywacji. Bardzo dziękuję za każdą wiadomość, za wszystkie miłe słowa, które do mnie kierujecie, to nie ja dla Was, a Wy dla mnie jesteście największą siłą do tego, aby codziennie mierzyć się z własnymi słabościami. Powinnam może nagrać filmik, w którym mogłabym pogadać do Was, ale chyba byłaby to telenowela, dlatego tworzę ten wpis, aby zarówno sobie jak i Wam dać kolejną porcję wiary i motywacji, na każdy nowy dzień.

Dla tych, którzy nie znają historii mojego odchudzania zapraszam TUTAJ i TUTAJ, te dwa wpisy poświęcone są początkom mojej diety, po co, dlaczego czy warto się odchudzać na te pytania znajdziecie odpowiedź w podlinkowanych postach.
Teraz kiedy już wiesz, że bardzo przytyłam, to zrozumiałe, że bardzo chciałam schudnąć. Udało się oficjalnie w ciągu około siedmiu miesięcy zgubiłam 30 kg, aktualne zdjęcia, inspiracje, stylizacje znajdziecie na moim FB TUTAJ.

Każdej z osób, która zwraca się do mnie z prośbą o pomoc, poradę, inspirację lub o sposób na to jak udało mi się zgubić 30 kg, powtarzam: NIE MA DIETY, TO NIE DIETA A ZMIANY, KTÓRE MUSZĄ ZAJŚĆ W PSYCHICE SĄ ODPOWIEDZIALNE ZA REDUKCJĘ WAGI, ZMIANĘ STYLU ŻYCIA, ZMIANĘ MYŚLENIA ORAZ AKCEPTACJĘ SIEBIE. Byłam w swoim życiu już na wielu dietach, każda kończyła się efektem jojo, dlaczego? Z prostej przyczyny, kiedy podejmujesz trud walki ze zbędnymi kilogramami Twoim celem jest jak najszybsza utrata wagi, nakręcasz się całą machiną, godzinami posiłków, składnikami, kilogramami, które spadają, tylko po to, aby po zakończonej kuracji rzucić się na słodycze i wszystkie zakazane rzeczy. W efekcie Twoje minus 10, za dwa miesiące przynosi plus 15, Ty sfrustrowana zabierasz się za kolejną dietę, nadal trwając w błędnym kole, pełnym wzlotów i upadków, z każdą kolejną magiczną dietą coraz bardziej i bardziej nienawidzisz siebie, aż przychodzi moment, w którym nie możesz patrzeć na wiszącą skórę, ciało pozbawione jędrności, ubrania które jeszcze miesiąc temu były dobre, dziś już się w nie nie wciśniesz. Kolejnym krokiem jest niska samoocena i plucie jadem w stronę tych zgrabnych i szczupłych oraz pozostawienie swojej osoby w przeświadczeniu, że nigdy Ci się to nie uda. Miałaś tak kiedyś? Ja wiele razy, aż do momentu kulminacyjnego, kiedy naprawdę nie miałam się w co ubrać, kiedy naprawdę zaczęłam nienawidzić siebie i kiedy naprawdę powiedziałam sobie DOŚĆ.

Nie ma diety, to nie dieta a styl życia pozwala nam osiągnąć sukces. Jestem przykładem, że bez siłowni, bez dietetyka i żadnych leków odchudzających można pozbyć się nadwagi. Wystarczy tylko chcieć i słuchać swojego organizmu. Nie jestem żadną ekspertką w dziedzinie odchudzania, każde ciało jest inne, każdy organizm potrzebuje czegoś innego, dlatego moja dieta, oparta głównie na jedzeniu określonej gamy produktów, może w tej chwili zostać przez Ciebie wyśmiana. Tak, możesz popukać się w czoło i nazwać mnie kretynką, ale moja dieta przyniosła mi efekty i sprawiła, że dziś jestem szczęśliwa. Dieta, jaka dieta? Przecież to w tej chwili mój styl życia, którego nie zamierzam zmieniać.

Pytacie się co jem , ile jak przygotowuję posiłki itp. Nie jem pięć razy dziennie, nie stoję w garach bo tego nie lubię i zdaję sobie sprawę, że być może robię krzywdę swojemu organizmowi. Regularnie się badam nie mam anemii, nie brakuje mi witamin, a siły mam w sobie jak nigdy wcześniej, tzn, że chyba jest ok;)
Jak już wcześniej wspominałam jem określoną gamę produktów są to : ryż, kasza, brązowy makaron, warzywa gotowane, chude gotowane ryby, chude gotowane mięso, kurczak lub indyk, awokado, chudy biały ser, wafle ryżowe, banany, naturalne jogurty, tofu, świeżo wyciskane soki, woda mineralna. Te produkty stanowią od siedmiu miesięcy podstawę mojego menu. Nie jem pieczywa, serów, fast foodów, rzeczy smażonych, no i przede wszystkim nie jem słodyczy. Po ponad pół roku bez słodkiego, musicie uwierzyć na słowo, że na widok ciasteczek i batoników mam odruch wymiotny. 

Pytacie się mnie jak komponuję posiłki, z jakich korzystam przepisów. Tak jak wcześniej pisałam słucham swojego organizmu, dla mnie super obiad to gotowany makaron z gotowanymi warzywami nic twórczego, trochę przypraw no i tyle. Dla niektórych może to się wydawać dziwne i głupie, no bo przecież jest tyle super fit przepisów, a ja ograniczam się do wstawienia wody i ugotowania dwóch produktów. Mogłabym wcisnąć Wam kit i napisać, jakich to wspaniałych nie tworzę posiłków,ale jeśli mamy być ze sobą szczere to musicie znać prawdę. Staram się też nie łączyć produktów często jem tylko same gotowane warzywa, a za kilka godzin sam ugotowany ryż z przyprawami, zdarza mi się podsmażać ryż na łyżeczce oliwy do tego ulubione zioła i tyle.
Mój organizm jest już nieco wytresowany, na mój żołądek najlepiej działają właśnie takie mono posiłki, u Was może się to absolutnie nie sprawdzić u mnie przynosi efekty. Nie chodzę głodna, pracuję bardzo intensywnie, mam siłę na wszystko i co najważniejsze chudnę, i nie czuję się ociężała i ospała. Nie uznaję czegoś takiego jak cheatmeal i dni, w których można sobie na coś pozwolić. Tutaj to oczywiście kwestia indywidualna, jeśli wiesz, że nie dasz rady odmówić sobie kawałka pizzy to być może warto zrobić sobie jeden dzień w tygodniu lub w miesiącu, w którym będzie wolno zjeść rzeczy zakazane, to tak dla własnego zdrowia psychicznego.;) Piję wodę mineralną, wyciskane soki no i kawę z mlekiem sojowym lub bez laktozy, do tego czerwona lub zielona herbata, wszystko nawet zieloną herbatę słodzę brązowym cukrem, pewnie to głupota, ale brązowy cukier to rzecz, której w kawie lub herbacie nie potrafię sobie odmówić.

Kolejną kwestią są ćwiczenia. Nie chodziłam na siłownię, ponieważ brak mi na to czasu, teraz od lutego chcę się już tak na serio zabrać za ćwiczenia na siłowni, chodzi mi bardziej o modelowanie , wyszczuplanie dolnych partii ciała, które jak wiadomo przy mojej figurze gruszki, nawet po tak dużym ubytku wagi są większe. Nie, nie mam rozstępów, nie wisi mi skóra i nie smarowałam się żadnymi specyfikami ujędrniającymi. Codziennie, a właściwie dwa razy dziennie ćwiczę w domu. Moje ćwiczenia są uzależnione od tego ile w danym dniu mam czasu, o której skończę pracę itp. Co ćwiczę? Głównie brzuszki, ich robię najwięcej, ponieważ moim celem było wymodelowanie talii. Osiągnęłam w tej chwili magiczną różnicę ponad 30 cm między talią, a biodrami i jestem z tego powodu mega, mega dumna!  Moje obecne wymiary to: 90x70x102. Brzuszki, skłony, przysiady, czasami nożyce. Przysiady i nożyce idą mi szczerze mega opornie, dlatego postanowiłam zabrać się za swoje nogi na siłowni;) Na początku mojej diety robiłam jakieś 200/500 brzuszków dziennie, po ponad pół roku potrafię ich zrobić nawet 3 tysiące, oczywiście z przerwami , seriami itp. Ja jeszcze w czasach gimnazjum robiłam brzuszki więc jestem dobrze rozciągnięta i naprawdę uwielbiam ten rodzaj ćwiczeń, dlatego wiem, że dla Was liczba 3000 tysięcy brzuszków dziennie wydaje się astronomiczną, jednak dla mnie nie stanowi żadnego problemu, o ile mam tyle czasu, ale średnio każdego dnia robię 1500 ;). Najważniejsza jest systematyka, jeśli zabierasz się za ćwiczenia rób to codziennie i nigdy nie odpuszczaj, jak uda Ci się wkręcić w ten"tryb", to dzień, w którym zmuszona będziesz zrezygnować ze swojego "treningu" będzie dla Ciebie dniem straconym. Jestem pewna, że za brak wiszącej skóry i brak rozstępów odpowiedzialne są właśnie moje codzienne, systematycznie wykonywane ćwiczenia. Obecnie po utracie tych 30 kilogramów, mam ciało w najlepszej kondycji w swoim życiu, oczywiście mam zamiar nad nim nadal pracować.;)

Kolejne pytania, które od Was dostaję dotyczą terminu zakończenia mojej diety. To nie jest tak, powtórzę, że w tej chwili moja dieta przeszła w mój styl życia. Oczywiście nie mam w planach pozbycia się kolejnych 15 kg, w tej chwili moim celem jest modelowanie sylwetki. Nie oznacza to jednak, że mam zamiar wrócić do starych, złych nawyków. Uwierz, że bez pieczywa, bez słodyczy, bez fast foodów i całej masy śmieciowego jedzenia można żyć. Co więcej można żyć i dodatkowo czuć się naprawdę dobrze. Moje ciało, jest mi naprawdę wdzięczne za to, że zamiast batoników i przekąsek codziennie otrzymuje ode mnie dawkę zdrowego jedzenia.

Nie umiem opisać radości jaka towarzyszy mi każdego dnia, to tak trochę jakby narodzić się na nowo. Nagle okazuje się, że możesz naprawdę wszystko, że jesteś szczęśliwa, spełniona, że możesz pozwolić sobie na znacznie więcej niż wtedy, kiedy na Twoich barkach ciążyło 30 kilogramów balastu. Okazuje się, że wyglądasz zabójczo w seksownej sukience i szpilkach, nagle zmysłowa bielizna na Twoim ciele podkreśla krągłości, a nie obnaża wałeczki tłuszczu, następnie okazuje się, że Twoja cera, włosy, promienieją, że ludzie których mijasz na ulicy często patrzą na Ciebie z nutką podziwu, może zazdrości. Wiesz jakie to uczucie, kiedy pozbywasz się nadwagi i świat nagle nabiera kolorów. Może powiecie, że poprzestawiało mi się w głowie, że jestem pusta bo jak można postrzegać świat poprzez pryzmat seksownych sukienek, że przecież kiedyś też mówiłam, że cieszę się życiem. Tak, mówiłam doskonale to pamiętam, ale wtedy nie wiedziałam jeszcze jak bardzo zmieni się moje życie w ciągu tych siedmiu miesięcy, wtedy się nim cieszyłam dziś naprawdę je kocham. I to właśnie te seksowne sukienki, szpilki, nowe możliwości, nowe perspektywy składają się na to, że już nigdy nie spojrzę w stronę batoników, czy ciast.

Mój przykład i historia odchudzania są dowodem na to, że możesz w życiu tak naprawdę wszystko, co więcej do tego, aby osiągnąć swój cel potrzebujesz tak naprawdę tylko silnej woli. Nie musisz mieć kasy na dietetyka, siłownię, środki odchudzające, drogie kremy, wspomagacze itp. Wystarczy, że obudzisz w sobie tak jak ja taką wewnętrzną siłę, która wraz z upływem dni będzie w Tobie narastała, aż w końcu dojdziesz do takiego etapu, w którym powiesz sobie, ze łzami w oczach, oczywiście, ze łzami wzruszenia, powiesz sobie identycznie jak ja :"jestem z siebie dumna". Życzę każdej z Was, aby mogła stanąć przed lustrem zupełnie nago i bez cienia wstydu powiedzieć, że kocha swoje ciało.

Nie oceniajcie mnie poprzez pryzmat tego, że wciskam Wam kit, że będę miała jojo, że jestem pusta, głupia i próżna. Życie każdej z nas to indywidualna sprawa, ja nie namawiam nikogo do diet, nie namawiam do zmian, nie zmuszam do ćwiczeń, w dalszym ciągu jestem plus size, kocham kobiece kształty, nie mam zamiaru dążyć do rozmiaru 36. Moja sylwetka ma dla mnie w tej chwili idealne wymiary i proporcje, czuję się atrakcyjna i seksowna i nie mam zamiaru tego zmieniać. W swoim życiu przeszłam etap, w którym naprawdę byłam na przysłowiowym dnie, i nie składała się na to tylko kwestia wagi, a jej utrata jest w pewnym sensie nagrodą, a dla mnie ogromnym powodem do dumy. Życzę każdej z Was, siły i wiary, oraz wytrwałości w dążeniu do zmian. Nie ważne czy Twoim celem jest utarta kilogramów, zmiana przyzwyczajeń, może zmiana pracy, a może zakończenie toksycznego związku, życzę, aby Ci się udało, chociaż wiem, że nie będzie łatwo;)

Dziękuję każdej osobie, która wspiera mnie codziennie, to dzięki Wam mi się chce, to dzięki Wam , wiem, że mogę i dzięki Wam , wiem że się uda  <3
Potraktuj ten wpis jako osobistą rozmowę ze mną, mam nadzieję, że zawarłam w nim odpowiedzi na Wasze wiadomości, również te, na które nie udało mi się osobiście odpowiedzieć, za co bardzo przepraszam.

Masz wątpliwości, nie jesteś czegoś pewna, nie wiesz czy się uda, lub po prostu chcesz pogadać? Skontaktuj się ze mną postaram się pomóc najlepiej jak będę umiała.

Pamiętaj, z całego serca wierzę w Twój sukces
;*
Iza


sobota, 28 listopada 2015

NOWA, LEPSZA, INNA JA...

Dziś to nie stylizacja, a motywacja i akceptacja będą tematem przewodnim tego wpisu. Gdybym mogła zebrać każdą osobę, która pisze do mnie maile, oraz wiadomości i opowiedzieć o mojej historii pewnie musiałabym zorganizować spotkanie dla setek osób i spędzić z Wami cały dzień, niestety nie mam takiej możliwości, dlatego dzisiejszy wpis potraktujecie proszę jako naszą rozmowę na temat tego jak w ciągu czterech miesięcy zmieniłam swoje życie, dlaczego schudłam 22 kilogramy, za co nienawidzę siebie i dlaczego każdego dnia z zadowoleniem spoglądam w lustro. Zapraszam...

wtorek, 3 listopada 2015

Marzenia...

O czym marzysz? Chcesz być zdrowa, szczęśliwa, niezależna finansowo, chcesz, aby każdy kolejny dzień był tak dobry jak poprzedni, no może nieco lepszy, ale nie oczekujesz rewelacji. W końcu jesteś zdrowa, nie umierasz z głodu i może nawet jesteś zadowolona ze swojego życia. Z pracy do domu, później sprzątanie, może mąż i dziecko, albo facet, któremu nie chce się pracować, trudno... Jakoś to będzie. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Marzysz o chwili relaksu lub nowej sukience, a za chwilę karcisz się w głębi ducha uważając swoje drobne "marzenia" za rozpustę? Bo przecież wydatki, ważniejsze, a inni mają gorzej. Zmień myślenie, znajdź czas dla siebie i zrób wszystko, aby poczuć się spełnioną, seksowną kobietą. Powiesz, że jestem pusta, bo na pierwszym planie stawiam ciuchy? Nie, na pierwszym planie stawiam satysfakcję i zadowolenie z własnego wyglądu. Wiesz, że dzięki temu kłopoty w pracy, czy chwilowe załamania wydają się mniejsze lub po prostu znikają. Przeczytaj i dowiedz się, dlaczego to właśnie Ty, nie pies, praca czy facet , masz być zawsze na pierwszym miejscu i obowiązkowo dobrze wyglądać...

poniedziałek, 12 października 2015

Nowe początki...


Ostatnio było mnie nieco mniej, nieco rzadziej pojawiały się wpisy na blogu. Wszystko za sprawą bardzo intensywnego trybu życia, który obecnie prowadzę. Dzieje się dużo, zarówno w życiu zawodowym oraz osobistym. Największym tematem wow, jest moja dieta i ubytek prawie 15 kilogramów, których udało mi się na szczęście pozbyć. Jeśli jesteś ciekawa mojej historii związanej z odchudzaniem to w poprzednim poście znajdziesz odpowiedzi na wszystkie pytania. Ubytek wagi to zawsze czas pozytywnych zmian. Nareszcie, teraz kiedy wróciłam do sylwetki z przed roku, mogę pozwolić sobie, aby nosić to na co mam ochotę. Ponownie pokochałam seksowne sukienki, długości mini, bardziej odważne fasony, których jeszcze dwa miesiące temu nie odważyłabym się na siebie włożyć. Seksownych, oraz tych mniej seksownych sukienek będzie na moim blogu bardzo dużo. Nawiązałam współpracę, oraz zostałam oficjalnie blogerką-modelką Galeria Mody Fuksja Plus Size. Fuksja Plus Size to nie sklep z ubraniami, to zupełnie inny, nowy wymiar mody. Przełom w dziedzinie stylizacji plus size. To ubrania tworzone z myślą, o pełnych kształtach, rzeczy tworzone z serca i ogromnej pasji. Dopasowane indywidualnie do wymagań oraz preferencji każdej kobiety. Fuksję Plus Size będę Wam sukcesywnie prezentowała na swoim blogu, po to abyście niezależnie od rozmiaru mogły poczuć się atrakcyjne, modne, zadbane. Fuksja Plus Size, nie ma w swoim słowniku pojęcia takiego jak problematyczna sylwetka, Agnieszka, stylistka oraz projektantka z największym zaangażowaniem podchodzi do każdej, nawet tej z pozoru trudnej sylwetki.
Moja pierwsza stylizacja stworzona razem z Fuksją, to lekkie szaleństwo. Pomimo diety proporcje mojej sylwetki nie uległy zmianie. Stosunkowo szczupła talia w połączeniu z większymi biodrami i odstającą pupą zostały. Wydawać by się mogło, że piankowa sukienka uszyta z koła to nie najlepszy fason na moją sylwetkę. Tak bardzo chciałam ją mieć, że wraz z Agnieszką postanowiłyśmy zaryzykować. W przeciągu jednego dnia powstało szaro czarne cudeńko, w którym totalnie się zakochałam. Część z Was pewnie uzna, że to nie fason na moją figurę, Ja jestem totalnie zauroczona. Oczywiście taka długość sukienki wymaga odpowiedniej oprawy. W moim przypadku wysokie zamszowe kozaki za kolano sprawiają, że mogę pozwolić sobie na krótką kieckę. Uzupełnieniem stylizacji jest szary wiązany płaszczyk, który za sprawą paska w talii zachowuje proporcje sylwetki. Nie wiem jak Wy,ale moje kurtki, czy płaszcze muszą być taliowane, nie znoszę pudełkowych, oversizowych fasonów, nadają mojej sylwetce ciężkości oraz niepotrzebnie pogrubiają. Zapraszam Was na porcję zdjęć ze stylizacji, przygotowanej razem z Galeria Mody Fuksja Plus Size.


Kocham jesień za to, że nie mając super zgrabnych nóg mogę pozwolić sobie na krótką sukienkę. Zamszowe kozaki za kolano robią naprawdę dobrą robotę. Jeśli jeszcze takich nie masz - koniecznie musisz to zmienić!



Moja sukienka wykonana jest z piankowej dzianiny to raczej sztywny materiał, który dopasowuje się do sylwetki. Przyznam szczerze, nie na każdym zdjęciu chciał współpracować, ale na żywo prezentuje się obłędnie, a sukienka robiła furorę , szczególnie wśród przechodniów;)
 "Wałeczki" , które widzicie to nie tłuszcz, a materiał. Zdjęcia robiłyśmy w mega ostrym słońcu i silnym wietrze;)

To wszystko na dziś . Koniecznie dajcie znać jak podoba się Wam moja stylizacja. Już niebawem kolejny post, który przygotuję wraz z Galeria Mody Fuksja Plus Size.
Zaglądajcie koniecznie na stronę Fuksji TUTAJ
oraz na fan page na facebooku TUTAJ.
Kolejne nowości już wkrótce;)

;*
Iza

wtorek, 15 września 2015

Frędzle i ulubiona ramoneska...

Dziś zapraszam Was na pierwszą jesienną stylizację na moim blogu. Bez czego nie wyobrażam sobie jesieni? Bez słońca, żółtych liści, spacerów oraz... ramoneski. Ten ponadczasowy model kurtki to klasyk i absolutny must have w mojej szafie. Nie wiem jak Wy, ale ja jesienią stawiam na czerń, brąz i wszelkie stonowane barwy. Frędzle to hit tego sezonu. Powiem szczerze, frędzle zaczęły mnie już przytłaczać. Sukienki, kurtki, spódnice oraz buty ozdobione frędzlami to chyba przesada. Lubię ten motyw, ale wymienianie całej garderoby, po to aby wzbogacić się o kilka frędzelków nie jest absolutnie w moim stylu. Zdecydowałam się ostatnio na zamszową bluzkę w stylu boho więcej frędzlowej obsesji w tym sezonie nie przewiduję. W tym poście króluje czerń szpilki, ramoneska. Jednym słowem klasyka do bólu, Zapraszam do lektury...

niedziela, 13 września 2015

Rano nigdy nie mam czasu...

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem strasznym śpiochem. Za każdym razem, kiedy zaplanuję sobie listę rzeczy do zrobienia przed wyjściem z domu, kończy się to prawdziwym dramatem. Niezależnie od tego czy obiecałam sobie dzień wcześniej wyprasować ubrania, przygotować materiały do pracy czy pomalować paznokcie za każdym razem brakuje mi czasu. Robię milion innych rzeczy, zwyczajnie zaśpię lub nagle przychodzi mi do głowy genialny pomysł: "hmm.. ostatnio była moda, chyba na pogniecione ubrania ;))" no cóż można i tak. Poranki u mnie to szaleńczy pęd między szafą, łazienką, kuchnią, szukaniem kluczy itp. Podobnie jest z moimi włosami. Na facebooku pytacie mnie często czym układam swoje włosy. Jak wiecie jestem posiadaczką kręconych włosów. Powiem wprost czasami je kocham, a czasami mam ochotę chwycić za nożyczki i niczym Beyonce zainwestować miliony dolarów w peruki. Moje loki mają tendencję do puszenia się, kręcone włosy są z reguły matowe, porowate, suche. Codzienne mycie głowy spędza mi sen z powiek- dosłownie, żeby umyć, ułożyć, wysuszyć swoje włosy potrzebuję wstać 40 minut wcześniej! Nie mogę ich nie suszyć, ponieważ wtedy są oklapnięte, pozbawione życia i wyglądają na brudne. Można powiedzieć, umyj włosy dzień wcześniej, a rano pośpij dłużej. Jeszcze kilka miesięcy temu nie było to możliwe. Każdego ranka budziłam się z szopą na głowie, pędem leciałam pod prysznic potem układanie, suszenie i... godzinne spóźnienie do pracy. 
Dziś zapraszam Was na wpis, o kosmetykach do włosów które absolutnie zmieniły kondycję moich loków, pozwoliły oszczędzić czas oraz cieszyć się piękną fryzurą nawet do 3 dni! 
zapraszam do lektury...

niedziela, 30 sierpnia 2015

Podkręcona klasyka


Często pytacie mnie jak określiłabym swój styl, nigdy nie umiem udzielić odpowiedzi, ponieważ lubię bawić się modą, tworzyć nowe połączenia, budować stylizacje. Na codzień ubieram się kobieco, uwielbiam ołówkowe sukienki, spódnice, klasyczne proste fasony. Czuję się wówczas wygodnie i... seksownie;) Spodni unikam jak mogę. Znaleźć fajny fason na dużą pupę i uda to naprawdę niezły wyczyn. Dlatego jeśli mam okazję wskakuję w kieckę lub spódnicę. Klasyka podobno jest nudna- zależy dla kogo! Dziś zapraszam Was na biało czarny zestaw w stylu boho...

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Karaja i makijaż staje się piękniejszy.

Kochani, dziś zapoznam Was z marką kosmetyczną , która dla mnie jest absolutnym odkryciem. Nie należę do osób, które uwielbiają się malować, nie posiadam w tym kierunku również specjalnego talentu, nad czym również bardzo ubolewam. Nie mam też bardzo dużo do ukrycia na swojej buzi, dlatego prawie zawsze stawiam na "make up no make up". Karaja na polskim rynku funkcjonuje od ponad sześciu lat, ja po raz pierwszy zetknęłam się z Karają w maju, od tamtej pory to jedna z moich ulubionych marek kosmetycznych, dzięki, której każdego ranka mogę pozwolić sobie na kwadrans snu dłużej. Ciekawa dlaczego? Zapraszam do lektury.

niedziela, 16 sierpnia 2015

Baskinka i Plus Size.

Dziś zapraszam Was na kolejną stylizację z niedzielnego spaceru. Klasyka przełamana złotymi dodatkami i coś co często wydaje się dla plus size zakazane, mianowicie... baskinka. Ja uwielbiam tego typu bluzki i z wielką przyjemnością podkreślam sylwetkę bluzką lub sukienką z baskinką. Jeśli chcesz zobaczyć jak ten model prezentuje się na sylwetce w rozmiarze XL zapraszam do lektury...

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Nie wszystko musi być perfect...


W życiu wyznaję jedną zasadę, nie zawsze musi być tak jak powinno. Bardzo często zdarza mi się robić rzeczy, które dla innych wydają się dziwne, nie na miejscu czy chociażby są śmieszne. W życiu oraz w modzie nie znoszę sztywnego dress codu, zapewne dlatego nigdy nie mogłabym pracować w korporacji, w sumie chyba nigdy nie potrafiłabym pracować dla kogoś... no ale, ok o tym dlaczego warto być freelancerką zrobię inny wpis. 
Tak jak wspominałam sztywne zasady w modzie są dla mnie nie do przyjęcia. Często z braku czasu, lub braku sił zdarza mi się walnąć jakąś modową wpadkę. i wiesz co wtedy robię? Każdą porażkę na modowym poligonie obracam w sukces. Myślę sobie wtedy... kurde założę się , że inni nie mieliby na tyle odwagi, aby ubrać się tak jak Ty. Dzisiejsza stylizacja jest przewrotna. Dla niektórych wpadka, dla innych gratka, a dla mnie po prostu ponadczasowa klasyka połączona ze szczyptą niezobowiązującej elegancji. 
Klasyczną ołówkową sukienkę wygrzebałam ostatnio za grosze w lumpie. Miłość od pierwszego założenia. Fason seksownie podkreślający krągłości oraz zamek przez środek sukienki do tego efektowne rozcięcie na wysokości kolan. Dzieje się, i to za całe 20 zł!!!
Ta sukienka to podkręcona wersja klasycznej małej czarnej, w połączeniu ze szpilkami uratuje niejedną imprezę. Ostatnio brak mi czasu na imprezowanie, dlatego na niedzielny spacer zdecydowałam się połączyć elegancję z wygodą. Do sukienki dobrałam espadryle, w których namiętnie chodzę od miesiąca. Wygodne, płaskie buty, noszę zarówno do sportowych sukienek, szortów jak i do kiecki w bardziej oficjalnym wydaniu. Dzięki tym bucikom mój look zyskał miano typowego miejskiego luzu, a sukienka złagodniała z wersji oficjalnej na codzienną.
Espadryle kupiłam w sklepie DeLuxo, to mój pierwszy zakup z asortymentu tej marki i wiem ,że na pewno będę wracała po kolejne perełki. Wiem , dla niektórych z Was te buty wydają się okropne. Wiocha, podróbki, pseudo chanelki etc. Dla mnie to najlepszy model espadryli jaki do tej pory miałam.
Zapraszam Cię do obejrzenia zdjęć. Zobacz jak bawię się stylem. Mimo dodatkowych kilogramów nie mam oporów do tego, aby do sukienki założyć płaskie obuwie. 




Wiadomo, są sytuacje, kiedy takie buty mogą zostać wręcz źle odebrane, dlatego przy moim trybie życia nieodłącznym elementem jest duża shopper bag, która pomieści praktycznie wszystko, np... szpilki na zmianę ;)





Jeśli miałaś kiedykolwiek obawy odnośnie miksowania stylu czas zmienić modowe myślenie. Moda to zabawa. Do tej sukienki równie dobrze fajnie wyglądałby efektowny plecak oraz białe tenisówki. Pamiętaj, zawsze liczy się pomysł! Ja uwielbiam przełamywać stereotypy, nie znoszę ograniczeń na żadnym polu, Ty zrób tak samo!
Dajcie znać jak podoba się Wam moje zestawienie;)
;*
Iza

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Modowe spełnienie...

Dziś zapraszam Was na kolejny wpis z serii: "Absolutny hit" Ostatnio pisałam, że na codzień stawiam na klasyczne, proste zestawy, lubię wygodę i miejski luz. Jednak w obliczu prawdziwych cudów tworzonych dla kobiet plus size po prostu wymiękam. O czym będzie mowa? Marzył Ci się może kiedyś kombinezon? Ze względu na spore biodra i masywne uda byłaś zmuszona z niego zrezygnować. Teraz możesz spokojnie spełniać swoje marzenia. Wszystko za sprawą pewnej marki i kombinezonu stworzonego dla plus size. Zapraszam do lektury...

wtorek, 28 lipca 2015

Codzienność.

Wystylizowane, umalowane, w wyszukanych stylizacjach. Takie blogerki podziwiamy na codzień i to właśnie od nich czerpiemy inspiracje. Nie wiem jak Ty, ale ja mam takie dni, kiedy mój makijaż ogranicza się do szminki na ustach, a stylizacja przypomina tą, w której Ty pewnie sprzątasz;)
Jeśli chcesz zobaczyć mój zwykły zestaw zapraszam do lektury.

środa, 22 lipca 2015

Tapeta latem? Podziękuję...


30 stopni, żar leje się z nieba, a Tobie z twarzy spływa make-up? Wyglądasz komicznie, prawda? I chociaż zdajesz sobie z tego sprawę, to nie chcesz rezygnować z makijażu, a jednocześnie efekt spływającej maski przyprawia Cię o dreszcze? Pokażę Ci coś dzięki czemu Twoje letnie makijażowe dramaty się skończą...

niedziela, 19 lipca 2015

Niebezpieczne związki


Była piękna, niewinna, mówiła weź mnie. Teraz już wiem,że to była chora miłość. 
Niebezpieczne związki, które często kończą się tragicznie. I to wcale nie jest wpis o sprawach damsko męskich....

piątek, 17 lipca 2015

Nic do dodania...

Zgadzacie się z tym,że nawet najpiękniejsze ubranie nie dodaje uroku jeśli człowiek sam w sobie pozbawiony jest podstawowych wartości? To moja teoria w stu procentach. Często, a właściwie zawsze sprawdza się fakt,że nawet najprostsza stylizacja potrafi wywołać efekt wow. Chcesz wiedzieć dlaczego...? Przeczytaj...

niedziela, 12 lipca 2015

Nie lubię rutyny...

W życiu identycznie jak w modzie-rutyna zabija. Obniża samoocenę, powoduje nadmierne frustracje, często rozwala związki. Z modą bywa identycznie. Kiedy długi czas nosimy to samo, inspirujemy się identycznymi fasonami, podążamy za jednym stylem, możemy zaobserwować zjawisko modowego wypalenia. Nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie, że proste formy, klasyczne fasony, stonowane kolory, krzyczą do mnie na każdym rogu, powodując tym samym lekką awersję do mody. Klasykę sobie bardzo cenię, ale przyznam szczerze,że coraz częściej szukam modowych innowacji. Niezależnie od tego czy w danym zestawie stawiam na mocny detal, czy szukam oryginalnych, ciekawych form w budowaniu codziennych zestawów. Jedno jest pewne- nie znoszę nudy! Wiecie o tym,że inspirują mnie ludzie, którzy robią w życiu coś innego niż standardowa praca na etacie (absolutnie nie mam nic przeciwko pracy na etacie), jednak ogromnym szacunkiem darzę osoby, które idąc za ciosem nie boją się wyzwań jakie życie niesie za sobą . Dodatkowo jeśli działania tych osób trafiają w moje zainteresowania wówczas jestem naprawdę pełna podziwu i chylę czoła przed ludźmi, którzy pomagają spełniać marzenia.
 Jestem w pewnym sensie odkrywcą, ostatnio na swojej modowej drodze spotkałam Kasię oraz Sylwię , dwie wspaniałe dziewczyny, które tworzą markę Warehouse. Warehouse to autorski projekt dziewczyn, hurtownia, sklep a także pracownia, w której powstają prawdziwe perełki. Dziewczyny same projektują niektóre modele ubrań i otwarcie przyznaję,że wychodzi im to obłędnie. Postanowiłam nie marnować czasu i podzielić się z Wami tą wyjątkową marką, która wkrótce zrobi sporo zamieszania na polskim rynku fashion.
 Co mnie urzekło w Warehouse
Przede wszystkim innowacja, która wyróżnia markę na tle innych. Oryginalne wzory, kroje , fasony, rzeczy których nie znajdziemy na każdej karcie allegro. Dodatkowo wysokiej jakości materiały, każda chociażby najmniejsza rzecz dopracowana do perfekcji. Dzięki temu zakupy to nie fatałaszki na jeden sezon, a ubrania które posłużą bardzo długo- a co najważniejsze ponadczasowe fasony pozwolą im długo być na topie. Asortyment, który za chwilę Wam pokażę totalnie zakręcił mi w głowie. Nareszcie dzieje się coś, dzięki czemu mam nadzieję nuda już wkrótce zniknie z modowego podwórka. Co najważniejsze Warehouse w swojej ofercie posiada większe rozmiary!!! Już nie musisz martwić się o swoje kragłości, brak pomysłu na stylizacje?
O to dawka inspiracji :




















Kiedy widzi się tak piękną pozytywną kobietę od razu przychodzi ochota na zakupy!
Na zdjęciu Kasia współwłaścicielka marki;)
To tylko niektóre przykłady stylizacji jakie oferuje nam Warehouse Fashion
Moim zdaniem trafia w gusta, nawet te najbardziej wymagające. Dzięki temu każda z nas znajdzie w ofercie coś dla siebie . Ja wybrałam już perełkę, która sprawiła,że sukienkowe letnie rozterki zostały zażegnane!
Zaprezentowałam ją na jednym ze zdjęć, zgadniecie co najbardziej przypadło mi do gustu?
;)
Zapraszam Was do polubienia Warehouse na facebooku TUTAJ , aby być na bieżąco z nowościami, które sukcesywnie pojawiają się na stronie;)
Na oficjalną stronę marki zapraszam Was serdecznie klikając TUTAJ .

Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, pytania odnośnie odzieży zachęcam do napisania prywatnej wiadomości, abyście mogły poczuć prawdziwą profesjonalną obsługę. Ja spędziłam z dziewczynami cudowne popołudnie, dzięki czemu mogłam poznać nie tylko idee marki,ale również same właścicielki;) Ciebie zachęcam również do kontaktu, oraz do zakupów. Dzięki Warehouse, zapomnisz co to modowa rutyna, a Twoje samopoczucie poprawi się momentalnie.
Jak podobają się Wam zaprezentowane zestawy?
Dajcie znać, co przypadło Wam najbardziej do gustu;)

;*
Iza