O czym marzysz? Chcesz być zdrowa, szczęśliwa, niezależna finansowo, chcesz, aby każdy kolejny dzień był tak dobry jak poprzedni, no może nieco lepszy, ale nie oczekujesz rewelacji. W końcu jesteś zdrowa, nie umierasz z głodu i może nawet jesteś zadowolona ze swojego życia. Z pracy do domu, później sprzątanie, może mąż i dziecko, albo facet, któremu nie chce się pracować, trudno... Jakoś to będzie. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Marzysz o chwili relaksu lub nowej sukience, a za chwilę karcisz się w głębi ducha uważając swoje drobne "marzenia" za rozpustę? Bo przecież wydatki, ważniejsze, a inni mają gorzej. Zmień myślenie, znajdź czas dla siebie i zrób wszystko, aby poczuć się spełnioną, seksowną kobietą. Powiesz, że jestem pusta, bo na pierwszym planie stawiam ciuchy? Nie, na pierwszym planie stawiam satysfakcję i zadowolenie z własnego wyglądu. Wiesz, że dzięki temu kłopoty w pracy, czy chwilowe załamania wydają się mniejsze lub po prostu znikają. Przeczytaj i dowiedz się, dlaczego to właśnie Ty, nie pies, praca czy facet , masz być zawsze na pierwszym miejscu i obowiązkowo dobrze wyglądać...
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plus size. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plus size. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 listopada 2015
niedziela, 4 października 2015
Szczera spowiedź...
"Powiedziała: kochaj i akceptuj siebie, bezwzględnie, zawsze. Po czym pochwaliła się światu jak w
krótkim czasie schudła prawie 15 kilogramów..." Nie czułam nigdy obowiązku, ani presji tłumaczenia się ludziom z tego co, z kim, w jakim celu i dlaczego. Jestem ogromną indywidualistką, ponad wszystko cenię, swoją wolność, a ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę to opowiadanie ludziom o swoich kłopotach, rozterkach czy dzielenie się sukcesami. Upajam się sukcesem w samotności, a o tym co aktualnie dzieje się w moim życiu wiedzą najbliżsi- przyjaciele. Dziś w odpowiedzi na Wasze wiadomości, których dostaję po kilkanaście dziennie wytłumaczę, że moja dieta to nie robienie z ludzi debili, że nie poprzestawiało mi się w głowie, że nie jestem chorą egoistką zapatrzoną w swój wygląd, ubrania i karierę. Odpowiem na wszystkie : wow jak Ci się to udało, nie chudnij więcej, gratuluję i Ty głupia babo weź się za prawdziwą pracę, a nie wciskaj ludziom kitu jak wspaniale czujesz się we własnym ciele. I kolejnych treści tego typu mogłabym przytoczyć jeszcze setki, ale nie czuję takiej potrzeby, ponieważ wszystkie brzmią podobnie. Pochwały i gratulacje na przemian z obelgami i hmmm... lekką nutą zazdrości.
Początki
Zima 2005, to 11 lat temu rozpoczęłam walkę z samą sobą, miałam wtedy tylko, a może aż 13 lat czyli wystarczająco dużo, aby zorientować się, że waga 85 kilogramów dla nastolatki to nie tylko powód do zadyszki na schodach, ale również brak szans, na akceptację otoczenia, szkolne przyjaźnie, pierwsze miłości czy spokój na szkolnych przerwach, które potrafiły zamienić się w prawdziwą gehennę za sprawą "życzliwych" przyjaciół. Wzrok wuefisty, który na widok lekarskiego zwolnienia z wf-u dostawał szału myśląc :jest gruba i nie chce jej się ćwiczyć. Miał rację jako dziecko byłam gruba, dużo za gruba. Moje szkolne kłopoty i frustracje rekompensowały dobre oceny, jednak w pewnym momencie nawet one przestały wystarczać kiedy w mojej szafie nie było nawet jednej sukienki "nie mamy w tym rozmiarze", "za mała", "ciasna", "nie dopina się". Kolejne kilka lat toczyłam wewnętrzną walkę między szkołą, tabliczką czekolady i rozpaczliwą chęcią bycia szczupłą. Wyobrażałam sobie siebie w nowych jeansach, sukience, inną , radosną, po prostu szczęśliwą.
Nie potrafiąc odmówić sobie przyjemności w postaci słodyczy, przestałam jeść. Teraz, albo nigdy jeśli nie jestem w stanie zrezygnować z czegoś zrezygnuję ze wszystkiego. Katorżnicza dieta, ćwiczenia i ogromnie silna wola spowodowały w miarę szybką, i bardzo dużą utratę wagi. Schudłam ok 20 kilogramów i przy 65/67 kg wyglądałam jak chucherko (jestem osobą grubokościstą więc spadek 85 na 65 w moim przypadku podbiegał pod anoreksję) Komplementy, nowe ciuchy, imprezy, "przyjaciółki". Anemia, zanik miesiączki, wypadające włosy, poszarzała skóra, brak energii i chęci do życia. Wszystko to dostałam w ekstra pakiecie z moją utratą wagi. Z jednej strony podziwiana i szczęśliwa, z drugiej zmasakrowana psychicznie spoglądająca z przerażeniem na kubek jogurtu naturalnego. Ciągła walka, wzloty i upadki, doprowadziły do tego, że chęć sięgnięcia po tabliczkę czekolady okazała się silniejsza, na przełomie kolejnych 2 lat przytyłam 10 kilogramów. Z wysuszonego chucherka i rozmiaru 38, awansowałam na 75 kilogramów i 42. Czasy mojej szkoły średniej, byłam największa z dziewczyn, wyglądałam w miarę ok temat plus size był w Polsce wówczas tabu, kombinowałam jak mogłam, aby zmieścić się w magiczny rozmiar L, dopiąć jeansy, w tajemnicy przed koleżankami zaczęłam ubierać się w lumpeksie (tak wtedy to było zakazane), wyglądałam całkiem przyzwoicie i chociaż łatka ta okrąglutka( dziś byłoby to plus size) przyległa do mnie na stałe, nie wybrzydzałam wolałam być okrągłą, niż grubą świnią. W przeciągu kolejnych kilku lat moja waga wahała się na przełomie 75/78 kg wyglądałam zdrowo, z jak to mową lekką nadwagą, lekką oczywiście zanim nie przekroczyłam progu gabinetu lekarskiego. "No wie Pani co przy Pani wzroście 169 powinna Pani ważyć 65 kg, ale panie doktorze ja już tyle ważyłam wyglądałam źle, - no nie wiem, nie wiem mogłaby pani nieco schudnąć..."
Słabości
Nie jem prawie mięsa, białego pieczywa, unikam węglowodanów, sporo się ruszam, zatem , dlaczego tyję?
Babeczki, ciasteczka, batoniki, lody, ulubiona latte, nie umiem, nie potrafię , a raczej nie potrafiłam odmówić sobie słodyczy. Na poprawę humoru batonik, spotkanie z koleżanką: kawa i ciasteczko, obowiązkowo, zły dzień : "mamo upiecz ciasto". W pewnym momencie zorientowałam się, że bez codziennej dawki cukru wpadam w dziki szał, trzęsą mi się ręce, jestem nerwowa, czuję się jakby odcięta od świata. Badania, choroby, wizyty lekarskie. No, ale wszystko jest w porządku, wyniki dobre, jest Pani zdrowa, no może warto byłoby trochę schudnąć. Dieta, chudnięcie, odchudzanie, utrata wagi całe życie kręciło się tylko wokół tego. Sfrustrowana nie potrafiłam znaleźć złotego środka. Mieściłam się w ubrania, wyglądałam przyzwoicie, krągłości zaczęły być na topie, pomyślałam: świat się zmienia, idzie w dobrą stronę!
Sesje zdjęciowe, modeling, krągłe Panie zaczęły pokazywać się na okładkach gazet, w reklamach, a nawet spotach reklamowych. "Ta gruba stała się tą krągłą, apetyczną, seksowną"
Gdzieś tam załapałam się do tego trybika, odnalazłam siebie, nawiązałam nowe przyjaźnie z dziewczynami z branży plus, byłam szczęśliwa.
Nie wymiotowałam, nie głodziłam się, ani obsesyjnie nie ćwiczyłam 75/78 kg utrzymywało się przez jakiś czas na tym samym poziomie. Było mi dobrze ze sobą, realizowałam swoje marzenia, żyłam pełnią życia. Jak było w rzeczywistości? Tyłam, jeszcze tego nie widziałam, że wpadłam w chorą pułapkę. Pułapkę ciasteczek, batoników i innych łakoci.
Był to czas kiedy przeprowadziłam się do Warszawy, założyłam bloga, znalazłam wymarzoną pracę, spełniałam, zresztą nadal spełniam swoje marzenia, pasje i wszelkie życiowe aspiracje, w których kiedyś przeszkadzały mi moje kilogramy. Plus size stał się niezwykle popularny, poznałam masę ciekawych inspirujących ludzi, dziś koleżanki z branży XL to moje przyjaciółki, z którymi rozumiemy się praktycznie bez słów. Blog wywrócił moje życie do góry nogami, pomógł w dużej mierze rozwinąć się zawodowo i w stu procentach przyznaje się do tego, że moje ciało, moje krągłości pozwoliły mi osiągnąć wiele, zapewne gdybym była wysuszoną anorektyczką w typie Anji Rubik, pracowałabym na marnym etacie i szukała perspektyw na lepsze jutro. Pasmo sukcesów pociągnęło za sobą pasmo rozterek, frustracji oraz stresów. Ostatni rok pracowałam bardzo ciężko i intensywnie, po to aby robić w życiu to co lubię i to co daje mi satysfakcję. Tak bardzo pragnęłam być perfekcyjna, że po raz kolejny zapomniałam o sobie. Czerwiec 2015 waga 75 kg, lipiec 2016 waga 88 kg. Jak to się stało? Jak to możliwe, że w rok czasu z seksownej krągłej, stałam się ponownie grubaską? 88 to prawie 90, 90 to prawie 100, kolejny raz obsesja cyferek, centymetrów, kilogramów. Pamiętam jak było 80 moja najwspanialsza przyjaciółka, moja Mama, mówiła: "wyglądasz bardzo dobrze, zdrowo", kiedy po 3 miesiącach nieobecności w domu zobaczyła mnie z wagą prawie 90 kg, zapytała czy mam problem. Tak, mamo mam problem nie potrafię odmówić sobie codziennej dawki cukru.
Najwięcej przytyłam na przełomie marca, kwietnia, maja. Nie wiem jak, kiedy, nie potrafię przypomnieć sobie, czy jadłam aż tak dużo. Przecież nie kupuję fast foodów, białego chleba, nie jem makaronów, tłustych mięs, więc co spowodowało, że przytyłam 13 kg??! Może to całe ptasie mleczko zjedzone gdzieś w pośpiechu, lub te dwie czekolady po pracy na poprawę humoru, albo ten batonik w autobusie, i ciasteczko w kawiarni, tak te do kawy....
Po zrobieniu rachunku sumienia okazało się, że takich batoników, ciasteczek, czekoladek były setki, do tej pory nie potrafię uzmysłowić sobie jak to się stało. Totalna pustka i dziura w głowie. Pustka wypełniła w pewnym momencie również moją szafę. Blogerka, zakupoholiczka, fanka ubrań nagle każdego ranka staje przed otwartą szafą w ogromnym szoku, że nie ma co na siebie włożyć. Tu się ciągnie, tam nie dopina, za małe, opięte, a jak już założę to wyglądam zwyczajnie źle. Jak serdelek, mały słonik, może hipopotamek... Zaraz, zaraz jaki ja mam właściwie rozmiar? Było 42, no w porywach do 44, a teraz? Pójdę do sklepu, sprawdzę. Nie, nie kupowałam nowych ubrań, nie zniosłabym świadomości,że nagle reprezentuję rozmiar 48. Podłamana, smutna i.... głodna wróciłam do domu. Wzięłam kawę na wynos tym razem już bez ciasteczka i stwierdziłam, że są wakacje, upały, na pewno jestem spuchnięta, to zatrzymanie wody, poprzymierzam w domu letnie ubrania, które przecież były dobre i humor natychmiast wróci. Nie wrócił. Moje letnie sukienki, spodnie, tuniki już tak na serio okazały się za małe. Stanęłam nad łóżkiem zasłanym ubraniami i... się rozpłakałam. Spojrzałam przez okno, 30 stopni na plusie, opalone piękne ciała w krótkich sukienkach, szortach, otworzyłam facebooka piękne krągłe koleżanki blogerki plus size uśmiechnięte, zadowolone z życia, no tak krągłe, nie grube. Kupiłam wagę, 88,5. Wczoraj było 88, dziś już pół kilograma więcej, a pamiętasz powiedziałam do siebie, wczoraj jadłaś sernik... Tyję w zastraszającym tempie, spojrzałam w lustro zobaczyłam spuchniętą, zmęczoną twarz. Opuchnięte dłonie, stopy, nie to nie wina temperatury, to zasługa tych 13 kilogramów, które zagościły u mnie w ostatnim czasie. To był piątek, ponad dwa miesiące temu.
Sobota
To było jak potężne uderzenie, rano zakupy, bazarek, warzywa, owoce, woda mineralna chude mięso. Nie miałam w głowie żadnej diety, moim celem było pozbycie się nadwagi oraz złego samopoczucia. Nie miałam ochoty na brokuły, gotowanego kurczaka, czy sałatkę owocową. Potrzebowałam silnej dawki czekolady, bitej śmietany, czegoś ultra słodkiego. Wiedziałam, że uzależniłam się od słodyczy i to tak na poważnie, jeśli tu i teraz nie zrobię z tym czegoś to za kolejne dwa miesiące moja waga z 88,5 kg przekroczy 100, ta wizja zmotywowała mnie na tyle, że nagle ukochane czekoladki i batoniki zaczęły budzić we mnie wstręt i obrzydzenie.
Pierwsze dwa tygodnie
Myślałam, że albo zabije siebie, albo kogoś, albo rzucę się na gablotę w cukierni. Chodziłam głodna, zła, trzęsły mi się ręce. Nie miałam ochoty na normalne zdrowe jedzenie, potrzebowałam cukru. Wspominam ten czas jako jeden z najgorszych okresów w moim życiu. Czas mojej diety przypadł na 40 stopniowe upały. Lato w mieście, a ja zmęczona, ospała, bez chęci do życia głodna. Do cholery z tą dietą! Miałam momenty, kiedy marzyłam o czekoladzie. Wytrzymałam, nie skusiłam się na nic, jadłam warzywa, owoce, chude mięso, piłam mega dużo wody niegazowanej. Udało się, po pierwszych dwóch tygodniach widziałam ubytek 5 kilogramów, chociaż w minimalnym stopniu pozbyłam się toksyn, wody, obrzęków. Mogłam normalnie włożyć pierścionek, zapiąć zegarek, moje ciało przestało przypominać obrzękniętą bulwę, talia, która zniknęła pod oponką tłuszczu zaczęła powoli się pokazywać. Najważniejsze pozbyłam się ochoty na słodycze. Przestałam odczuwać ten chory, wilczy apetyt na czekoladę. Pomyślałam wówczas: mały sukces, udało się.
Kolejne tygodnie
Kilogramy zaczęły spadać, samopoczucie się poprawiło, znowu zaczęłam mieścić się w ubrania, cera, włosy, i ogólna kondycja organizmu uległy znacznej, a może już spektakularnej poprawie. Każdego dnia budziłam się wypoczęta, zrelaksowana i z uśmiechem zaczynałam kolejny dzień. Najważniejsze o 180 stopni zmieniła mi się świadomość postrzegania jedzenia, a przede wszystkim słodyczy. Pomyślałam :chwilo trwaj!
To już ponad dwa miesiące
Dwa miesiące i minus prawie 15 KILOGRAMÓW! Pytacie jak się to udało, czy było ciężko, co jadłam, czy ćwiczyłam, jeśli tak to jakie ćwiczenia i jak często, jaki obecnie noszę rozmiar, ile ważę, czy akceptuję siebie, czy nie chcę być już plus size, co spowodowało, że zaczęłam się odchudzać, ile mam w planach jeszcze schudnąć, jak zmieniło się moje życie po utracie kilogramów i wiele innych tego typu pytań, których nie jestem w stanie przytoczyć.
Wielokrotnie powtarzam, że byłam, jestem i będę plus size. Moje odchudzanie to nie kaprys i chęć bycia szczupłą, tylko pewnego rodzaju "kara" za brak dyscypliny i nie oszukujmy się "obżeranie" słodyczami. Plus size tak naprawdę zaczyna się od rozmiaru 38. 40 to już plus size z krwi i kości. Mój obecny rozmiar to 42/44 waga 74/75 kilogramów w zależności od pory dnia itp. Mam tendencje do zatrzymywania wody oraz obrzęków więc wahania na przełomie 2/3 kg są dla mnie normą. Czy było ciężko? Było, ponieważ porządek najpierw musiałam zrobić w swojej psychice. Wyperswadować sobie rzeczy ważne i ważniejsze, na pierwszym miejscu postawić własne zdrowie, zadbać o swoje kości, stawy, aby za kilka lat nie czekał na mnie wózek inwalidzki, tylko długie spacery;) Zmieniłam swoją świadomość odnośnie jedzenia. Teraz jem wtedy kiedy jestem głodna, nie dla zabicia czasu. Nie mam żadnej określonej diety, mniej jedzenia więcej ruchu, o ćwiczeniach będzie za chwilę. Chude mięso, ryby, warzywa, pełnoziarniste makarony, owoce od czasu do czasu, woda mineralna, zielona i czerwona herbata, chudy twarożek. To podstawa mojej diety. Wyeliminowałam, całkowicie puste kalorie w postaci batoników, przekąsek itp. Ćwiczenia, nie chodzę na siłownię chociaż bardzo bym chciała, zwyczajnie brak mi na to czasu. Wysiadam 5 przystanków wcześniej i w drodze z pracy do domu robię sobie spacer. Brzuszki, skłony, przysiady normalne ćwiczenia, które wykonuję 3/4 razy w tygodniu w domu bez jakiegoś określonego reżimu. Do szczęścia nie potrzebuję, ani Lewandowskiej, ani Chodakowskiej. Do szczęścia potrzeba mi tylko zdrowego postrzegania swojego ciała, zdrowego odżywiania i świadomości, że to co robię przynosi efekty. Nie, nie tylko wizualne, chociaż one cieszą najbardziej, ale przede wszystkim te duchowe. Fajnie nie być klusią pusią, a apetyczną krągłą brunetką, a figurze gruszki, z pupą przyciągającą męskie spojrzenia. Fajnie czuć się maksymalnie seksownie widząc ludzi, którzy w pewnym sensie zazdroszczą kształtów i podziwiają apetyczną sylwetkę, ale najfajniejsze jest poczucie własnej wartości oraz świadomość tego, że nasze wysiłki i wyrzeczenia nie idą na zmarnowanie, a przede wszystkim wychodzą nam na zdrowie. Efekt wizualny jest ważny, jednak najważniejsze są zmiany, które zachodzą w naszej psychice. Ne odchudzałam się po to, aby spodobać się facetowi czy udowodnić koleżance jaką jestem suką i mogę być lepsza od niej. Odchudzam się dlatego, aby każdego dnia zadowolona spojrzeć w lustro i widzieć kształty, nie wałki tłuszczu, opuchliznę i oponki. Najlepsze uczucie to radość, towarzysząca każdego dnia, świadomość, że robię dobrze, no i lustro, które pokazuje zadbaną dziewczynę plus size, a nie zakompleksioną grubaskę. Jeśli Ty, identycznie jak ja przytyłaś, nie ważne z jakiego powodu, czujesz się źle, ciężko, każdego dnia marzysz aby dzień skończył się jak najszybciej zrób coś z tym, Nie mówię schudnij mówię zrób porządek w swojej psychice, znajdź przyczynę, zawalcz o lepszą wersję samej siebie, Tylko i wyłącznie wtedy Twój trud i ciężka praca zostanie doceniona, a Twoje ciało odwdzięczy Ci się tak jak w moim przypadku jędrną pupą, fajnymi kształtami i uśmiechem na ustach. Nie odchudzaj się pod wpływem presji, ani chwili, bo zobaczyłaś coś u mnie lub innej dziewczyny, wtedy doprowadzi Cię to do frustracji, a po dwóch tygodniach rzucisz się jak głupia na czekoladę w efekcie zamiast minus 2 będzie plus 4, a to prowadzi tylko do błędnego koła, otyłości i efektu jojo. Pamiętaj wszystko to co robisz robisz dla siebie. Możesz ważyć 90, 70, czy 50 kilogramów, najważniejsza jest akceptacja i świadomość samej siebie. Jeśli tak jak ja zatraciłaś ją, identycznie jak ja podejmij walkę, a gwarantuję Ci, że po dwóch miesiącach staniesz się inną, lepszą osobą. Odzyskasz pewność siebie, dobre samopoczucie i wiarę w to, że własną ciężką pracą, siłą oraz wytrwałością możesz pokonać wszystkie słabości.
Dziękuję za uwagę, ten post to moja historia, oraz odpowiedź na Wasze codzienne pytania dotyczące mojej diety i odchudzania.
Znacie powody mojej utraty wagi, dlatego nie piszcie kolejnych wiadomości typu "czemu dieta?"
Jeśli potrzebujesz, pomocy, rady, motywacji, napisz. Postaram się pomóc.
Iza
wtorek, 15 września 2015
Frędzle i ulubiona ramoneska...
Dziś zapraszam Was na pierwszą jesienną stylizację na moim blogu. Bez czego nie wyobrażam sobie jesieni? Bez słońca, żółtych liści, spacerów oraz... ramoneski. Ten ponadczasowy model kurtki to klasyk i absolutny must have w mojej szafie. Nie wiem jak Wy, ale ja jesienią stawiam na czerń, brąz i wszelkie stonowane barwy. Frędzle to hit tego sezonu. Powiem szczerze, frędzle zaczęły mnie już przytłaczać. Sukienki, kurtki, spódnice oraz buty ozdobione frędzlami to chyba przesada. Lubię ten motyw, ale wymienianie całej garderoby, po to aby wzbogacić się o kilka frędzelków nie jest absolutnie w moim stylu. Zdecydowałam się ostatnio na zamszową bluzkę w stylu boho więcej frędzlowej obsesji w tym sezonie nie przewiduję. W tym poście króluje czerń szpilki, ramoneska. Jednym słowem klasyka do bólu, Zapraszam do lektury...
niedziela, 30 sierpnia 2015
Podkręcona klasyka
Często pytacie mnie jak określiłabym swój styl, nigdy nie umiem udzielić odpowiedzi, ponieważ lubię bawić się modą, tworzyć nowe połączenia, budować stylizacje. Na codzień ubieram się kobieco, uwielbiam ołówkowe sukienki, spódnice, klasyczne proste fasony. Czuję się wówczas wygodnie i... seksownie;) Spodni unikam jak mogę. Znaleźć fajny fason na dużą pupę i uda to naprawdę niezły wyczyn. Dlatego jeśli mam okazję wskakuję w kieckę lub spódnicę. Klasyka podobno jest nudna- zależy dla kogo! Dziś zapraszam Was na biało czarny zestaw w stylu boho...
niedziela, 16 sierpnia 2015
Baskinka i Plus Size.
Dziś zapraszam Was na kolejną stylizację z niedzielnego spaceru. Klasyka przełamana złotymi dodatkami i coś co często wydaje się dla plus size zakazane, mianowicie... baskinka. Ja uwielbiam tego typu bluzki i z wielką przyjemnością podkreślam sylwetkę bluzką lub sukienką z baskinką. Jeśli chcesz zobaczyć jak ten model prezentuje się na sylwetce w rozmiarze XL zapraszam do lektury...
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Nie wszystko musi być perfect...
W
życiu wyznaję jedną zasadę, nie zawsze musi być tak jak powinno.
Bardzo często zdarza mi się robić rzeczy, które dla innych wydają
się dziwne, nie na miejscu czy chociażby są śmieszne. W życiu
oraz w modzie nie znoszę sztywnego dress codu, zapewne dlatego nigdy
nie mogłabym pracować w korporacji, w sumie chyba nigdy nie
potrafiłabym pracować dla kogoś... no ale, ok o tym dlaczego warto
być freelancerką zrobię inny wpis.
Tak
jak wspominałam sztywne zasady w modzie są dla mnie nie do
przyjęcia. Często z braku czasu, lub braku sił zdarza mi się
walnąć jakąś modową wpadkę. i wiesz co wtedy robię? Każdą
porażkę na modowym poligonie obracam w sukces. Myślę sobie
wtedy... kurde założę się , że inni nie mieliby na tyle odwagi,
aby ubrać się tak jak Ty. Dzisiejsza stylizacja jest przewrotna.
Dla niektórych wpadka, dla innych gratka, a dla mnie po prostu
ponadczasowa klasyka połączona ze szczyptą niezobowiązującej
elegancji.
Klasyczną
ołówkową sukienkę wygrzebałam ostatnio za grosze w lumpie.
Miłość od pierwszego założenia. Fason seksownie podkreślający
krągłości oraz zamek przez środek sukienki do tego efektowne
rozcięcie na wysokości kolan. Dzieje się, i to za całe 20 zł!!!
Ta
sukienka to podkręcona wersja klasycznej małej czarnej, w
połączeniu ze szpilkami uratuje niejedną imprezę. Ostatnio brak
mi czasu na imprezowanie, dlatego na niedzielny spacer zdecydowałam
się połączyć elegancję z wygodą. Do sukienki dobrałam
espadryle, w których namiętnie chodzę od miesiąca. Wygodne,
płaskie buty, noszę zarówno do sportowych sukienek, szortów jak i
do kiecki w bardziej oficjalnym wydaniu. Dzięki tym bucikom mój
look zyskał miano typowego miejskiego luzu, a sukienka złagodniała
z wersji oficjalnej na codzienną.
Espadryle
kupiłam w sklepie DeLuxo, to mój pierwszy zakup z asortymentu tej
marki i wiem ,że na pewno będę wracała po kolejne perełki. Wiem
, dla niektórych z Was te buty wydają się okropne. Wiocha,
podróbki, pseudo chanelki etc. Dla mnie to najlepszy model espadryli
jaki do tej pory miałam.
Zapraszam
Cię do obejrzenia zdjęć. Zobacz jak bawię się stylem. Mimo
dodatkowych kilogramów nie mam oporów do tego, aby do sukienki
założyć płaskie obuwie.
Wiadomo,
są sytuacje, kiedy takie buty mogą zostać wręcz źle odebrane,
dlatego przy moim trybie życia nieodłącznym elementem jest duża
shopper bag, która pomieści praktycznie wszystko, np... szpilki na
zmianę ;)
Jeśli
miałaś kiedykolwiek obawy odnośnie miksowania stylu czas zmienić
modowe myślenie. Moda to zabawa. Do tej sukienki równie dobrze
fajnie wyglądałby efektowny plecak oraz białe tenisówki.
Pamiętaj, zawsze liczy się pomysł! Ja uwielbiam przełamywać
stereotypy, nie znoszę ograniczeń na żadnym polu, Ty zrób tak
samo!
Dajcie znać jak podoba się Wam moje zestawienie;)
;*
Iza
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Modowe spełnienie...
Dziś
zapraszam Was na kolejny wpis z serii: "Absolutny hit"
Ostatnio pisałam, że na codzień stawiam na klasyczne, proste
zestawy, lubię wygodę i miejski luz. Jednak w obliczu prawdziwych
cudów tworzonych dla kobiet plus size po prostu wymiękam. O czym
będzie mowa? Marzył Ci się może kiedyś kombinezon? Ze względu
na spore biodra i masywne uda byłaś zmuszona z niego zrezygnować.
Teraz możesz spokojnie spełniać swoje marzenia. Wszystko za sprawą
pewnej marki i kombinezonu stworzonego dla plus size. Zapraszam do
lektury...
wtorek, 28 lipca 2015
Codzienność.
Wystylizowane, umalowane, w wyszukanych stylizacjach. Takie blogerki podziwiamy na codzień i to właśnie od nich czerpiemy inspiracje. Nie wiem jak Ty, ale ja mam takie dni, kiedy mój makijaż ogranicza się do szminki na ustach, a stylizacja przypomina tą, w której Ty pewnie sprzątasz;)
Jeśli chcesz zobaczyć mój zwykły zestaw zapraszam do lektury.
piątek, 17 lipca 2015
Nic do dodania...
Zgadzacie się z tym,że nawet najpiękniejsze ubranie nie dodaje uroku jeśli człowiek sam w sobie pozbawiony jest podstawowych wartości? To moja teoria w stu procentach. Często, a właściwie zawsze sprawdza się fakt,że nawet najprostsza stylizacja potrafi wywołać efekt wow. Chcesz wiedzieć dlaczego...? Przeczytaj...
wtorek, 7 lipca 2015
Szczęśliwa XL-ka
Lato,słońce, piękna pogoda a Ty czujesz się nieszczęśliwa... Dlaczego? Niech zgadnę! W Twojej szafie brak rzeczy, za sprawą których zawsze będziesz wyglądała pięknie oraz czułą się komfortowo. Kiedy żar leje się z nieba, a Ty dodatkowo jesteś zestresowana nieudanym doborem kreacji na letnie upały-wiem odechciewa Ci się wszystkiego. Dziś przychodzę do Ciebie z postem,który możesz śmiało potraktować jako swoją letnią inspirację. Zapraszam...
środa, 1 lipca 2015
Fashion Weekend
Dziś zabieram Was na moją relację z Warsaw Fashion Weekend. Podczas weekendu mody w Warszawie, można było podziwiać kolekcję projektantów. Jeśli chcesz dowiedzieć się co będzie modne jesienią, oraz... zobaczyć na wybiegu piękne modelki plus size, zapraszam do lektury...
niedziela, 28 czerwca 2015
Maxi Moda
Wdzięk nie zna wieku,ani rozmiaru. Tak idealnie można opisać markę Maxi Moda, z którą miałam przyjemność ostatnio współpracować. Maxi Moda, to luksusowe kolekcje, dla każdej Kobiety,świadomej swojego wdzięku, piękna, a przede wszystkim...ciała. Marka nie zachęca do diet. Wręcz przeciwnie, rozmiarówka kolekcji jest niezwykle miła dla oka i ducha ;) No, bo w końcu fajnie zmieścić się w rozmiar 42 ;) Jeśli jesteś ciekawa jak niezależnie od wieku, rozmiaru, czy preferowanego stylu wyróżniać się z tłumu, zapraszam do lektury...
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Niech żyje bal...
Jak to jest przeżywać sukienkowy dramat? Często chwilę przed imprezą, kiedy odkładamy zakup kreacji na ostatnią chwilę,a później okazuje się,że sytuacja zmusza nas ku temu,aby iść w starej sukience czując się jednocześnie cały wieczór jak piąte koło u wozu, a jedyną obsesyjną myślą jaka nam towarzyszy to chęć zapadnięcia się pod ziemię. Spojrzenia pełne zazdrości w stronę koleżanek,które w świetnych nastrojach( i sukienkach) popijają drinka nie pomogą nawet w procencie poczuć się lepiej,spotęgują tylko uczucie frustracji. Czego zabrakło? Chyba tak naprawdę nie chodzi o zakupy na ostatnią chwilę,które są zazwyczaj nie udane. Prawdą jest to,że kobiety często nie mają świadomości własnej sylwetki. Albo wydaje się nam,że w niczym nie będziemy wyglądały dobrze, albo z kolei myślimy,że przecież z naszą figurą wszystko jest ok, i pewne tego,że uda nam się upolować kieckę last minute, same sobie fundujemy zmarnowany czas... no a przecież mogło być tak miło... O ile sprawa kobiet pewnych siebie tak naprawdę nie stanowi żadnego problemu, jeśli raz przejechałaś się na kupowaniu sukienki w pośpiechu, przy kolejnej imprezie po prostu wybierzesz się na łowy kilka dni wcześniej. o tyle problem Pań, głownie tych,które tak jak ja borykają się z pewnymi mankamentami swojej figury jest już bardzo poważny.
W co ubrać krągłości?
Temat poszukiwania sukienek idealnych do niedawna był jeszcze tematem tabu, o pełnych kształtach wolało się nie mówić i z reguły iść w byłe czym. Świadomość producentów odzieży na szczęście się zmieniła i dziś naprawdę wiele sklepów oferuje nam asortyment dla plus size.
Mam jednak wrażenie,że...
Większość z tych osób nie do końca zdaje sobie sprawę z tego,że ubiera większe Panie, a co za tym idzie uszycie sukienki,która będzie rozmiarówką sięgała do 52,54, czy nawet 56 rozmiaru tak naprawdę nie jest szczególnym wyczynem. Sztuką jest sprawić, aby kobieta wyglądała seksownie, ponętnie, jednocześnie czuła się swobodnie mając tym samym świadomość podkreślenia atutów oraz ukrycia mankamentów sylwetki.
Jasna, rozkloszowana sukienka, która zapewne dodaje optycznie objętości pewnie nie służy zbytnio kobietom o pełnych kształtach, prawda?
No cóż.., tak może się wydawać na pierwszy rzut oka sama byłabym pewnie w stanie w to uwierzyć. Zaraz, zaraz ... czy to,że jestem plus size zmusza mnie do tego,aby na oficjalne imprezy ubierać się na czarno lub pożyczać garsonki z szafy cioci? Wesela, komunie, chrzciny, spotkania biznesowe, czy chociażby randki z ukochanym-mam prawo wyglądać pięknie! Ty również!
Na swojej modowej drodze spotykam wielu cudownych ludzi,którzy robią naprawdę dobrą robotę jeśli chodzi o ubieranie kobiet plus size. Ostatnio moim kolejnym modowym odkryciem jest GOLDEN FASHION czyli sklep posiadający w swoim asortymencie ubrania takich marek jak MARCONI oraz CHANTY . Zanim jeszcze przejdziecie do oficjalnej strony sklepu, zastanówcie się proszę, dlaczego akurat sukienkę w tym wypadku marki CHANTY pragnę Wam zaprezentować.
Wiesz , co wyróżnia mnie na tle innych blogerek/szafiarek? Każda rzecz,którą prezentuję na swoim blogu trafiła w moje posiadanie tylko i wyłącznie dlatego,ponieważ po założeniu/użyciu jej widzę w lustrze w pełni akceptującą siebie , szczęśliwa dziewczynę. Dlaczego tak się dzieje? Z prostej przyczyny, prezentuję Wam rzeczy dzięki,którym możecie pozbyć się zbędnych kompleksów, poczuć się seksowne, atrakcyjne i zarazem przełamać stereotypy. Takie, o których wspominałam wyżej jasna rozkloszowana sukienka, dla plus size? Myślisz,że Cię pogrubi? Absolutnie nie! Pięknie wymodeluje Twoją sylwetkę, zamaskuje obfite biodra, podkreśli talię, odpowiednia długość pozwoli ładnie wyeksponować nogi, ukrywając jednocześnie ich mankamenty. Zdziwiona? Tak, takie perełki oferuje nam MARCONI FASHION. Model,który za chwilę Wam zaprezentuje to opcja idealna na oficjalne imprezy. Brakuje Ci pomysłu na siebie? Spójrz na mnie! Ja już znalazłam idealną sukienkę , była ze mną na 4 ważnych eventach, a wiesz co było dla mnie najlepszą nagrodą? Zachwyty oraz pełne podziwu spojrzenia ludzi,którzy nie do końca wierzyli,że plus size może być piękna.
Zapraszam do oglądania ;)
Spójrzcie tylko jak za sprawą podkreślonej talii oraz odcięcia w biodrach modelujemy sylwetkę, dodatkowo piękny delikatnie kremowy kolor wspaniale komponuje się z letnią opalenizną...
Tak, jestem szczęśliwą kobietą plus size;)
Warto zwrócić uwagę,że aby wyglądać efektownie nie potrzebujemy wyszukanych dodatków. Sukienka, mimo prostego fasonu,oraz jednolitego koloru prezentuje się pięknie w towarzystwie klasycznych delikatnych szpilek nude oraz skromnej biżuterii.
piękna sukienka,delikatny makijaż,kolczyki w kolorze złota i... jesteś gotowa do wyjścia!
nie ma udanej sesji bez backstage'u ;)!
A tak właśnie prezentuje się model sukienki,która podbiła moje serce, piękna LAURA do kupienia w sklepie internetowym TUTAJ . Warto zwrócić uwagę na fakturę materiału lekko wytłaczana tkanina dodaje sukience dodatkowego szyku oraz elegancji.
Wiesz już za co kocham swoją nową sukienkę? Idealnie modeluje sylwetkę, prezentuje się zjawiskowo a co najważniejsze kosztuje bardzo niewiele! Za jedyne 172 zł nie zyskujesz nowej sukienki, zyskujesz znacznie więcej, nową wersję Ciebie, dzięki której olśnisz swoim blaskiem, a co najważniejsze nikt nie zauważy Twoich nadprogramowych kilogramów. Rozmiar,który prezentuję na sobie to 44, sukienka dostępna jest od rozmiaru 36 do 50, na pewno znajdziesz coś dla siebie!
A Ty lubisz jasne kolory? Czy może masz obawy,aby je nosić?
Koniecznie dajcie znać co sądzicie o mojej stylizacji na letnie imprezy?
No i odwiedzajcie MARCONI FASHION również na facebooku TUTAJ ;)
;*
Iza
środa, 17 czerwca 2015
Targi Plus Size
Hej,
Dziś zapraszam Was na moją relację z Targów Plus Size, które odbyły się w miniony weekend w Domu Braci Jabłkowskich w Warszawie. Nie spodziewajcie się tutaj cudownych zdjęć z pokazu mody, ani zachwytów na temat każdego ciuszka,który miałam okazję tam zobaczyć. Po pierwsze składam ogromny ukłon w stronę organizatorów Uli Loli oraz Magdy i wszystkich osób,które tak ciężko pracowały,aby Targi mogły się odbyć. Ubolewam nad tym,że Wasze starania nie zostały w pełni docenione, z racji niskiej frekwencji, myślę,że nie jest to absolutnie powód do smutku, ponieważ zrobiłyście ogromną ,wspaniała robotę, a to,ze nasz kraj rządzi się swoimi chorymi prawami, a plus size jest dla ludzi zjawiskiem równoznacznym z UFO, pozostaje rzeczywiście powodem do ubolewania. Dlatego jeśli nie byłaś na Targach Plus Size, mogę Ci tylko współczuć,bowiem było w nich coś co dopiero w tej chwili dane będzie Ci poznać, no a przecież mogłaś być z nami już w weekend!
Targi nie ważne jakie to świetna okazja do poznania masy inspirujących ludzi, nawiązania kontaktów biznesowych, spędzenia miło czasu, zrobienia zakupów czy chociażby spotkania się z przyjaciółmi, na Targach Plus Size było dokładnie tak samo. Znane marki takie jak Vittoria Giovani Fashion,, Biust i Gust, ByLola oraz wiele wiele innych marek prezentowało swój asortyment na stoiskach oraz na pięknych modelkach, podczas pokazu,a raczej pokazów mody,które trwały przez 2 dni.
Moją uwagę zawsze zwraca coś co nowe,inne, nieznane-dlaczego? Z prostej przyczyny, kocham ludzi,którzy tworzą coś z serca i ogromnej pasji.Marki, znane, długo obecne na polskim rynku odzieżowym mają rewelacyjny asortyment i swego rodzaju uplasowaną pozycję, a tym samym stałe grono odbiorców,które ciągle się powiększa. Jestem pełna podziwu o całym sercem wspieram ,ludzi,którzy tworzą modę plus size robiąc to od kilku lat. Jednak z jeszcze większym podziwem podchodzę do nowych ,perełek które nie boją się postawić pierwszych kroków, na niekiedy bardzo wyboistej drodze jaką jest rynek plus size.
Moimi niekwestionowanymi faworytami tegorocznych targów plus size są dwie polskie marki odzieżowe. Pierwsza z nich Iwanek Moda Size Plus jest producentem odzieży damskiej, marka istnieje już od 12 lat ,jednak swój facebookowy plus size'owy debiut miała jakiś czas temu. Kolejna to najnowsze odkrycie, raczkująca nieeee .... ZOYKA polska marka,która uwaga... Szturmem podbije Wasze serca! Dlaczego? O tym za chwilę...
Iwanek Moda Size Plus , kiedy zobaczyłam po raz pierwszy stronę sklepu oraz profil na facebooku, wiedziałam,że to ludzie,którzy mają ogromny potencjał. Wiadomo w internecie wszystko wygląda pięknie, jednak kiedy zobaczyłam asortyment marki na żywo serce zabiło mi mocniej. Dla każdego coś miłego. Asortyment jest tak różnorodny,że nie ma, po prostu nie ma opcji,aby nie trafił do serca każdej kobiety. Od eleganckich sukienek poprzez koktajlowe zestawy na sportowych stylizacjach kończąc. Właściciele- przemili,pozytywni ludzie, dla których moda jest ogromną pasją. Każda rzecz wykonana z wysokiej jakości materiału, fasony, kroje kolory wszystko dobrane z najwyższą starannością. Marka Iwanek Moda Size Plus podczas targów plus size wzruszyła mnie szczególnie. Dlaczego wzruszyła? Jak wiecie moje nogi to mój największy kompleks, wiem jestem tak piękna,mądra i elokwentna,ze byłoby po prostu nie fair w stosunku do innych dziewczyn,żebym miała jeszcze piękne nogi(żart) :))), kiedy po przymierzeniu przepięknej limonkowej sukienki, okazało się,że długość jest trochę zbyt krótka, a przy figurze gruszki trzeba górę sukienki zmniejszyć,aby prezentowała się idealnie, właścicielka marki z największym entuzjazmem jaki w życiu widziałam powiedziała,że uszyje dłuższą sukienkę, idealną na figurę gruszki!!! Jestem oczarowana podejściem do klienta. Iwanek Moda Size Plus to prawdziwy profesjonalizm.. Wiecie jak to jest?
Ja; kurcze piękna sukienka, tylko trochę za krótka, ekspedientka;dłuższych nie mamy!
Najgorsze co tylko może być! W tym wypadku zaangażowanie oraz profesjonalizm przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Zachwycona tą marką czekam na swoją wymarzoną sukienkę, i wiem ,że od dziś Iwanek Moda Size Plus jest moim niekwestionowanym faworytem w dziedzinie mody plus size!
Wiecie też pewnie jak to jest,kiedy przy dużej pupie, masywnych nogach marzycie o tym,aby wskoczyć w kombinezon. Na marzeniach niestety się kończy,bowiem w każdym modelu wyglądacie jak w obcisłych rajtuzach, Wasze mankamenty są podkreślone, a Wy wściekłe rozpoczynacie drastyczną dietę cud. Nie Licz na to,ze jako właścicielka masywnych nóg zamienisz swoje kończyny na nóżki sarenki(naprawdę myślisz o liposukcji???!!!!) . zamiast myśleć o głupotach pomyśl o tym ,że w Polsce właśnie pojawiła się marka ZOYKA,która w swoim asortymencie posiada kombinezony dedykowane na większe pupy, uda, łydki! To absolutne modowe odkrycie roku! Wyobraź sobie,że od dziś poszukiwania kombinezonu idealnego to czysta przyjemność. wystarczą zakupy w ZOYCE! Co więcej kombinezon tej firmy wykonany z przewiewnej , eleganckiej tkaniny sprawi,że poczujesz się jak prawdziwa gwiazda! Możesz ubrać go do pracy, na kolację czy na romantyczną randkę z ukochanym. Możliwości jest wiele od Ciebie zależy wybór stylizacji! ZOYKA poza fantastycznymi kombinezonami ma w swoim asortymencie również inne ciekawe modele ubrań. Właścicielka marki, chyba jeszcze nie do końca wierzy w potęgę tego co udało jej się stworzyć, ale już wkrótce to się zmieni!
Kochani, zapraszam Was na małą fotorelację, z Targów Plus Size, właśnie ze względu na marki takie jak Iwanek Moda Size Plus oraz Zoyka eventy takie powinny odbywać się kilka razy w roku.!
Oczywiście na Targach Plus Size były również inne marki,które działają w imię mody dla większych kobiet,nie boją się wyzwań z jakimi bardzo często trzeba zmierzyć się podczas ubierania obfitych kształtów. Z mojej strony ogromny ukłon w stronę każdej firmy, która sprawiła,że tegoroczne Targi Plus Size były niezapomniane!
Iwanek dla nich moda nie ma rozmiaru!
Iwanek Moda Size Plus - dream team ! ;) Mega pozytywni ludzie!
o to,aby na Tragach Plus Size nikt nie był głodny dbała firma Diet Box! Pyszne przekąski!
Pysznie w wykonaniu Diet Box oznacza również lekko i zdrowo! Jestem zachwycona ;)
BY LOLA przepiękne sukienki , sama Ula jest chodzącą inspiracją
Iwanek dla nich moda nie ma rozmiaru!
Iwanek Moda Size Plus - dream team ! ;) Mega pozytywni ludzie!
o to,aby na Tragach Plus Size nikt nie był głodny dbała firma Diet Box! Pyszne przekąski!
Pysznie w wykonaniu Diet Box oznacza również lekko i zdrowo! Jestem zachwycona ;)
BY LOLA przepiękne sukienki , sama Ula jest chodzącą inspiracją
Dziewczyny takie biedne napracowały się przy organizacji Targów
za to blogerka De La Fash Iva tryskała energią!
Magda z Biust i Gust wraz z siostrą -mega pozytywna energia;)
Fajnie,że dziewczyny mogły skorzystać z porad stylisty;)
Była z nami również Mary Kay;)
pięknej bielizny nie brakowało;)
Ulla powiało erotyzmem;)
Andalea to marka , o której wkrótce opowiem Wam więcej już teraz zdradzę sam sex!!!
o Bra Dreams wkrótce będzie więcej ;)
taka piękna biżuteria;)
było zdrowo i aloesowo ;)
i kolejne odkrycie ! ZOYKA!
te cuda podbiją rynek plus size;)
a tak prezentuje się na mnie ;)
Zoyka oprócz rewelacyjnych kombinezonów ma w swojej ofercie inne super ubrania-dla każdego coś miłego ;)
a to już moja stylówka na Targi Plus Size
Piękne modelki agencji MAXILOOK chwila przed pokazem ;)
podkreśla biust eksponuje nogi-cudowna sukienka Biust i Gust;)
a to już kolejna propozycja Iwanek Moda Size Plus, prostota,klasa, elegancja ;) jestem zachwycona ;)
Kochani, to już koniec mojej relacji z Targów Plus Size, mam nadzieję,że dzięki takiemu wydarzeniu, marki takie jak Iwanek Moda Size Plus, ZOYKA, oraz wiele innych zdobędzie grono stałych klientów;)
Uważam,że Targi Plus Size to impreza jak najbardziej wskazana i potrzebna, po to aby poszerzać świadomość ludzi odnośnie tematyki plus size w Polsce;)
Lubicie tego typu imprezy ;)?
;*
Iza
Subskrybuj:
Posty (Atom)















