O czym marzysz? Chcesz być zdrowa, szczęśliwa, niezależna finansowo, chcesz, aby każdy kolejny dzień był tak dobry jak poprzedni, no może nieco lepszy, ale nie oczekujesz rewelacji. W końcu jesteś zdrowa, nie umierasz z głodu i może nawet jesteś zadowolona ze swojego życia. Z pracy do domu, później sprzątanie, może mąż i dziecko, albo facet, któremu nie chce się pracować, trudno... Jakoś to będzie. A gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Marzysz o chwili relaksu lub nowej sukience, a za chwilę karcisz się w głębi ducha uważając swoje drobne "marzenia" za rozpustę? Bo przecież wydatki, ważniejsze, a inni mają gorzej. Zmień myślenie, znajdź czas dla siebie i zrób wszystko, aby poczuć się spełnioną, seksowną kobietą. Powiesz, że jestem pusta, bo na pierwszym planie stawiam ciuchy? Nie, na pierwszym planie stawiam satysfakcję i zadowolenie z własnego wyglądu. Wiesz, że dzięki temu kłopoty w pracy, czy chwilowe załamania wydają się mniejsze lub po prostu znikają. Przeczytaj i dowiedz się, dlaczego to właśnie Ty, nie pies, praca czy facet , masz być zawsze na pierwszym miejscu i obowiązkowo dobrze wyglądać...
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krągłości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krągłości. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 listopada 2015
poniedziałek, 12 października 2015
Nowe początki...
Ostatnio było mnie nieco mniej, nieco rzadziej pojawiały się wpisy na blogu. Wszystko za sprawą bardzo intensywnego trybu życia, który obecnie prowadzę. Dzieje się dużo, zarówno w życiu zawodowym oraz osobistym. Największym tematem wow, jest moja dieta i ubytek prawie 15 kilogramów, których udało mi się na szczęście pozbyć. Jeśli jesteś ciekawa mojej historii związanej z odchudzaniem to w poprzednim poście znajdziesz odpowiedzi na wszystkie pytania. Ubytek wagi to zawsze czas pozytywnych zmian. Nareszcie, teraz kiedy wróciłam do sylwetki z przed roku, mogę pozwolić sobie, aby nosić to na co mam ochotę. Ponownie pokochałam seksowne sukienki, długości mini, bardziej odważne fasony, których jeszcze dwa miesiące temu nie odważyłabym się na siebie włożyć. Seksownych, oraz tych mniej seksownych sukienek będzie na moim blogu bardzo dużo. Nawiązałam współpracę, oraz zostałam oficjalnie blogerką-modelką Galeria Mody Fuksja Plus Size. Fuksja Plus Size to nie sklep z ubraniami, to zupełnie inny, nowy wymiar mody. Przełom w dziedzinie stylizacji plus size. To ubrania tworzone z myślą, o pełnych kształtach, rzeczy tworzone z serca i ogromnej pasji. Dopasowane indywidualnie do wymagań oraz preferencji każdej kobiety. Fuksję Plus Size będę Wam sukcesywnie prezentowała na swoim blogu, po to abyście niezależnie od rozmiaru mogły poczuć się atrakcyjne, modne, zadbane. Fuksja Plus Size, nie ma w swoim słowniku pojęcia takiego jak problematyczna sylwetka, Agnieszka, stylistka oraz projektantka z największym zaangażowaniem podchodzi do każdej, nawet tej z pozoru trudnej sylwetki.
Moja pierwsza stylizacja stworzona razem z Fuksją, to lekkie szaleństwo. Pomimo diety proporcje mojej sylwetki nie uległy zmianie. Stosunkowo szczupła talia w połączeniu z większymi biodrami i odstającą pupą zostały. Wydawać by się mogło, że piankowa sukienka uszyta z koła to nie najlepszy fason na moją sylwetkę. Tak bardzo chciałam ją mieć, że wraz z Agnieszką postanowiłyśmy zaryzykować. W przeciągu jednego dnia powstało szaro czarne cudeńko, w którym totalnie się zakochałam. Część z Was pewnie uzna, że to nie fason na moją figurę, Ja jestem totalnie zauroczona. Oczywiście taka długość sukienki wymaga odpowiedniej oprawy. W moim przypadku wysokie zamszowe kozaki za kolano sprawiają, że mogę pozwolić sobie na krótką kieckę. Uzupełnieniem stylizacji jest szary wiązany płaszczyk, który za sprawą paska w talii zachowuje proporcje sylwetki. Nie wiem jak Wy,ale moje kurtki, czy płaszcze muszą być taliowane, nie znoszę pudełkowych, oversizowych fasonów, nadają mojej sylwetce ciężkości oraz niepotrzebnie pogrubiają. Zapraszam Was na porcję zdjęć ze stylizacji, przygotowanej razem z Galeria Mody Fuksja Plus Size.
Kocham jesień za to, że nie mając super zgrabnych nóg mogę pozwolić sobie na krótką sukienkę. Zamszowe kozaki za kolano robią naprawdę dobrą robotę. Jeśli jeszcze takich nie masz - koniecznie musisz to zmienić!
Moja sukienka wykonana jest z piankowej dzianiny to raczej sztywny materiał, który dopasowuje się do sylwetki. Przyznam szczerze, nie na każdym zdjęciu chciał współpracować, ale na żywo prezentuje się obłędnie, a sukienka robiła furorę , szczególnie wśród przechodniów;)
"Wałeczki" , które widzicie to nie tłuszcz, a materiał. Zdjęcia robiłyśmy w mega ostrym słońcu i silnym wietrze;)
To wszystko na dziś . Koniecznie dajcie znać jak podoba się Wam moja stylizacja. Już niebawem kolejny post, który przygotuję wraz z Galeria Mody Fuksja Plus Size.
Zaglądajcie koniecznie na stronę Fuksji TUTAJ
oraz na fan page na facebooku TUTAJ.
Kolejne nowości już wkrótce;)
;*
Iza
niedziela, 4 października 2015
Szczera spowiedź...
"Powiedziała: kochaj i akceptuj siebie, bezwzględnie, zawsze. Po czym pochwaliła się światu jak w
krótkim czasie schudła prawie 15 kilogramów..." Nie czułam nigdy obowiązku, ani presji tłumaczenia się ludziom z tego co, z kim, w jakim celu i dlaczego. Jestem ogromną indywidualistką, ponad wszystko cenię, swoją wolność, a ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę to opowiadanie ludziom o swoich kłopotach, rozterkach czy dzielenie się sukcesami. Upajam się sukcesem w samotności, a o tym co aktualnie dzieje się w moim życiu wiedzą najbliżsi- przyjaciele. Dziś w odpowiedzi na Wasze wiadomości, których dostaję po kilkanaście dziennie wytłumaczę, że moja dieta to nie robienie z ludzi debili, że nie poprzestawiało mi się w głowie, że nie jestem chorą egoistką zapatrzoną w swój wygląd, ubrania i karierę. Odpowiem na wszystkie : wow jak Ci się to udało, nie chudnij więcej, gratuluję i Ty głupia babo weź się za prawdziwą pracę, a nie wciskaj ludziom kitu jak wspaniale czujesz się we własnym ciele. I kolejnych treści tego typu mogłabym przytoczyć jeszcze setki, ale nie czuję takiej potrzeby, ponieważ wszystkie brzmią podobnie. Pochwały i gratulacje na przemian z obelgami i hmmm... lekką nutą zazdrości.
Początki
Zima 2005, to 11 lat temu rozpoczęłam walkę z samą sobą, miałam wtedy tylko, a może aż 13 lat czyli wystarczająco dużo, aby zorientować się, że waga 85 kilogramów dla nastolatki to nie tylko powód do zadyszki na schodach, ale również brak szans, na akceptację otoczenia, szkolne przyjaźnie, pierwsze miłości czy spokój na szkolnych przerwach, które potrafiły zamienić się w prawdziwą gehennę za sprawą "życzliwych" przyjaciół. Wzrok wuefisty, który na widok lekarskiego zwolnienia z wf-u dostawał szału myśląc :jest gruba i nie chce jej się ćwiczyć. Miał rację jako dziecko byłam gruba, dużo za gruba. Moje szkolne kłopoty i frustracje rekompensowały dobre oceny, jednak w pewnym momencie nawet one przestały wystarczać kiedy w mojej szafie nie było nawet jednej sukienki "nie mamy w tym rozmiarze", "za mała", "ciasna", "nie dopina się". Kolejne kilka lat toczyłam wewnętrzną walkę między szkołą, tabliczką czekolady i rozpaczliwą chęcią bycia szczupłą. Wyobrażałam sobie siebie w nowych jeansach, sukience, inną , radosną, po prostu szczęśliwą.
Nie potrafiąc odmówić sobie przyjemności w postaci słodyczy, przestałam jeść. Teraz, albo nigdy jeśli nie jestem w stanie zrezygnować z czegoś zrezygnuję ze wszystkiego. Katorżnicza dieta, ćwiczenia i ogromnie silna wola spowodowały w miarę szybką, i bardzo dużą utratę wagi. Schudłam ok 20 kilogramów i przy 65/67 kg wyglądałam jak chucherko (jestem osobą grubokościstą więc spadek 85 na 65 w moim przypadku podbiegał pod anoreksję) Komplementy, nowe ciuchy, imprezy, "przyjaciółki". Anemia, zanik miesiączki, wypadające włosy, poszarzała skóra, brak energii i chęci do życia. Wszystko to dostałam w ekstra pakiecie z moją utratą wagi. Z jednej strony podziwiana i szczęśliwa, z drugiej zmasakrowana psychicznie spoglądająca z przerażeniem na kubek jogurtu naturalnego. Ciągła walka, wzloty i upadki, doprowadziły do tego, że chęć sięgnięcia po tabliczkę czekolady okazała się silniejsza, na przełomie kolejnych 2 lat przytyłam 10 kilogramów. Z wysuszonego chucherka i rozmiaru 38, awansowałam na 75 kilogramów i 42. Czasy mojej szkoły średniej, byłam największa z dziewczyn, wyglądałam w miarę ok temat plus size był w Polsce wówczas tabu, kombinowałam jak mogłam, aby zmieścić się w magiczny rozmiar L, dopiąć jeansy, w tajemnicy przed koleżankami zaczęłam ubierać się w lumpeksie (tak wtedy to było zakazane), wyglądałam całkiem przyzwoicie i chociaż łatka ta okrąglutka( dziś byłoby to plus size) przyległa do mnie na stałe, nie wybrzydzałam wolałam być okrągłą, niż grubą świnią. W przeciągu kolejnych kilku lat moja waga wahała się na przełomie 75/78 kg wyglądałam zdrowo, z jak to mową lekką nadwagą, lekką oczywiście zanim nie przekroczyłam progu gabinetu lekarskiego. "No wie Pani co przy Pani wzroście 169 powinna Pani ważyć 65 kg, ale panie doktorze ja już tyle ważyłam wyglądałam źle, - no nie wiem, nie wiem mogłaby pani nieco schudnąć..."
Słabości
Nie jem prawie mięsa, białego pieczywa, unikam węglowodanów, sporo się ruszam, zatem , dlaczego tyję?
Babeczki, ciasteczka, batoniki, lody, ulubiona latte, nie umiem, nie potrafię , a raczej nie potrafiłam odmówić sobie słodyczy. Na poprawę humoru batonik, spotkanie z koleżanką: kawa i ciasteczko, obowiązkowo, zły dzień : "mamo upiecz ciasto". W pewnym momencie zorientowałam się, że bez codziennej dawki cukru wpadam w dziki szał, trzęsą mi się ręce, jestem nerwowa, czuję się jakby odcięta od świata. Badania, choroby, wizyty lekarskie. No, ale wszystko jest w porządku, wyniki dobre, jest Pani zdrowa, no może warto byłoby trochę schudnąć. Dieta, chudnięcie, odchudzanie, utrata wagi całe życie kręciło się tylko wokół tego. Sfrustrowana nie potrafiłam znaleźć złotego środka. Mieściłam się w ubrania, wyglądałam przyzwoicie, krągłości zaczęły być na topie, pomyślałam: świat się zmienia, idzie w dobrą stronę!
Sesje zdjęciowe, modeling, krągłe Panie zaczęły pokazywać się na okładkach gazet, w reklamach, a nawet spotach reklamowych. "Ta gruba stała się tą krągłą, apetyczną, seksowną"
Gdzieś tam załapałam się do tego trybika, odnalazłam siebie, nawiązałam nowe przyjaźnie z dziewczynami z branży plus, byłam szczęśliwa.
Nie wymiotowałam, nie głodziłam się, ani obsesyjnie nie ćwiczyłam 75/78 kg utrzymywało się przez jakiś czas na tym samym poziomie. Było mi dobrze ze sobą, realizowałam swoje marzenia, żyłam pełnią życia. Jak było w rzeczywistości? Tyłam, jeszcze tego nie widziałam, że wpadłam w chorą pułapkę. Pułapkę ciasteczek, batoników i innych łakoci.
Był to czas kiedy przeprowadziłam się do Warszawy, założyłam bloga, znalazłam wymarzoną pracę, spełniałam, zresztą nadal spełniam swoje marzenia, pasje i wszelkie życiowe aspiracje, w których kiedyś przeszkadzały mi moje kilogramy. Plus size stał się niezwykle popularny, poznałam masę ciekawych inspirujących ludzi, dziś koleżanki z branży XL to moje przyjaciółki, z którymi rozumiemy się praktycznie bez słów. Blog wywrócił moje życie do góry nogami, pomógł w dużej mierze rozwinąć się zawodowo i w stu procentach przyznaje się do tego, że moje ciało, moje krągłości pozwoliły mi osiągnąć wiele, zapewne gdybym była wysuszoną anorektyczką w typie Anji Rubik, pracowałabym na marnym etacie i szukała perspektyw na lepsze jutro. Pasmo sukcesów pociągnęło za sobą pasmo rozterek, frustracji oraz stresów. Ostatni rok pracowałam bardzo ciężko i intensywnie, po to aby robić w życiu to co lubię i to co daje mi satysfakcję. Tak bardzo pragnęłam być perfekcyjna, że po raz kolejny zapomniałam o sobie. Czerwiec 2015 waga 75 kg, lipiec 2016 waga 88 kg. Jak to się stało? Jak to możliwe, że w rok czasu z seksownej krągłej, stałam się ponownie grubaską? 88 to prawie 90, 90 to prawie 100, kolejny raz obsesja cyferek, centymetrów, kilogramów. Pamiętam jak było 80 moja najwspanialsza przyjaciółka, moja Mama, mówiła: "wyglądasz bardzo dobrze, zdrowo", kiedy po 3 miesiącach nieobecności w domu zobaczyła mnie z wagą prawie 90 kg, zapytała czy mam problem. Tak, mamo mam problem nie potrafię odmówić sobie codziennej dawki cukru.
Najwięcej przytyłam na przełomie marca, kwietnia, maja. Nie wiem jak, kiedy, nie potrafię przypomnieć sobie, czy jadłam aż tak dużo. Przecież nie kupuję fast foodów, białego chleba, nie jem makaronów, tłustych mięs, więc co spowodowało, że przytyłam 13 kg??! Może to całe ptasie mleczko zjedzone gdzieś w pośpiechu, lub te dwie czekolady po pracy na poprawę humoru, albo ten batonik w autobusie, i ciasteczko w kawiarni, tak te do kawy....
Po zrobieniu rachunku sumienia okazało się, że takich batoników, ciasteczek, czekoladek były setki, do tej pory nie potrafię uzmysłowić sobie jak to się stało. Totalna pustka i dziura w głowie. Pustka wypełniła w pewnym momencie również moją szafę. Blogerka, zakupoholiczka, fanka ubrań nagle każdego ranka staje przed otwartą szafą w ogromnym szoku, że nie ma co na siebie włożyć. Tu się ciągnie, tam nie dopina, za małe, opięte, a jak już założę to wyglądam zwyczajnie źle. Jak serdelek, mały słonik, może hipopotamek... Zaraz, zaraz jaki ja mam właściwie rozmiar? Było 42, no w porywach do 44, a teraz? Pójdę do sklepu, sprawdzę. Nie, nie kupowałam nowych ubrań, nie zniosłabym świadomości,że nagle reprezentuję rozmiar 48. Podłamana, smutna i.... głodna wróciłam do domu. Wzięłam kawę na wynos tym razem już bez ciasteczka i stwierdziłam, że są wakacje, upały, na pewno jestem spuchnięta, to zatrzymanie wody, poprzymierzam w domu letnie ubrania, które przecież były dobre i humor natychmiast wróci. Nie wrócił. Moje letnie sukienki, spodnie, tuniki już tak na serio okazały się za małe. Stanęłam nad łóżkiem zasłanym ubraniami i... się rozpłakałam. Spojrzałam przez okno, 30 stopni na plusie, opalone piękne ciała w krótkich sukienkach, szortach, otworzyłam facebooka piękne krągłe koleżanki blogerki plus size uśmiechnięte, zadowolone z życia, no tak krągłe, nie grube. Kupiłam wagę, 88,5. Wczoraj było 88, dziś już pół kilograma więcej, a pamiętasz powiedziałam do siebie, wczoraj jadłaś sernik... Tyję w zastraszającym tempie, spojrzałam w lustro zobaczyłam spuchniętą, zmęczoną twarz. Opuchnięte dłonie, stopy, nie to nie wina temperatury, to zasługa tych 13 kilogramów, które zagościły u mnie w ostatnim czasie. To był piątek, ponad dwa miesiące temu.
Sobota
To było jak potężne uderzenie, rano zakupy, bazarek, warzywa, owoce, woda mineralna chude mięso. Nie miałam w głowie żadnej diety, moim celem było pozbycie się nadwagi oraz złego samopoczucia. Nie miałam ochoty na brokuły, gotowanego kurczaka, czy sałatkę owocową. Potrzebowałam silnej dawki czekolady, bitej śmietany, czegoś ultra słodkiego. Wiedziałam, że uzależniłam się od słodyczy i to tak na poważnie, jeśli tu i teraz nie zrobię z tym czegoś to za kolejne dwa miesiące moja waga z 88,5 kg przekroczy 100, ta wizja zmotywowała mnie na tyle, że nagle ukochane czekoladki i batoniki zaczęły budzić we mnie wstręt i obrzydzenie.
Pierwsze dwa tygodnie
Myślałam, że albo zabije siebie, albo kogoś, albo rzucę się na gablotę w cukierni. Chodziłam głodna, zła, trzęsły mi się ręce. Nie miałam ochoty na normalne zdrowe jedzenie, potrzebowałam cukru. Wspominam ten czas jako jeden z najgorszych okresów w moim życiu. Czas mojej diety przypadł na 40 stopniowe upały. Lato w mieście, a ja zmęczona, ospała, bez chęci do życia głodna. Do cholery z tą dietą! Miałam momenty, kiedy marzyłam o czekoladzie. Wytrzymałam, nie skusiłam się na nic, jadłam warzywa, owoce, chude mięso, piłam mega dużo wody niegazowanej. Udało się, po pierwszych dwóch tygodniach widziałam ubytek 5 kilogramów, chociaż w minimalnym stopniu pozbyłam się toksyn, wody, obrzęków. Mogłam normalnie włożyć pierścionek, zapiąć zegarek, moje ciało przestało przypominać obrzękniętą bulwę, talia, która zniknęła pod oponką tłuszczu zaczęła powoli się pokazywać. Najważniejsze pozbyłam się ochoty na słodycze. Przestałam odczuwać ten chory, wilczy apetyt na czekoladę. Pomyślałam wówczas: mały sukces, udało się.
Kolejne tygodnie
Kilogramy zaczęły spadać, samopoczucie się poprawiło, znowu zaczęłam mieścić się w ubrania, cera, włosy, i ogólna kondycja organizmu uległy znacznej, a może już spektakularnej poprawie. Każdego dnia budziłam się wypoczęta, zrelaksowana i z uśmiechem zaczynałam kolejny dzień. Najważniejsze o 180 stopni zmieniła mi się świadomość postrzegania jedzenia, a przede wszystkim słodyczy. Pomyślałam :chwilo trwaj!
To już ponad dwa miesiące
Dwa miesiące i minus prawie 15 KILOGRAMÓW! Pytacie jak się to udało, czy było ciężko, co jadłam, czy ćwiczyłam, jeśli tak to jakie ćwiczenia i jak często, jaki obecnie noszę rozmiar, ile ważę, czy akceptuję siebie, czy nie chcę być już plus size, co spowodowało, że zaczęłam się odchudzać, ile mam w planach jeszcze schudnąć, jak zmieniło się moje życie po utracie kilogramów i wiele innych tego typu pytań, których nie jestem w stanie przytoczyć.
Wielokrotnie powtarzam, że byłam, jestem i będę plus size. Moje odchudzanie to nie kaprys i chęć bycia szczupłą, tylko pewnego rodzaju "kara" za brak dyscypliny i nie oszukujmy się "obżeranie" słodyczami. Plus size tak naprawdę zaczyna się od rozmiaru 38. 40 to już plus size z krwi i kości. Mój obecny rozmiar to 42/44 waga 74/75 kilogramów w zależności od pory dnia itp. Mam tendencje do zatrzymywania wody oraz obrzęków więc wahania na przełomie 2/3 kg są dla mnie normą. Czy było ciężko? Było, ponieważ porządek najpierw musiałam zrobić w swojej psychice. Wyperswadować sobie rzeczy ważne i ważniejsze, na pierwszym miejscu postawić własne zdrowie, zadbać o swoje kości, stawy, aby za kilka lat nie czekał na mnie wózek inwalidzki, tylko długie spacery;) Zmieniłam swoją świadomość odnośnie jedzenia. Teraz jem wtedy kiedy jestem głodna, nie dla zabicia czasu. Nie mam żadnej określonej diety, mniej jedzenia więcej ruchu, o ćwiczeniach będzie za chwilę. Chude mięso, ryby, warzywa, pełnoziarniste makarony, owoce od czasu do czasu, woda mineralna, zielona i czerwona herbata, chudy twarożek. To podstawa mojej diety. Wyeliminowałam, całkowicie puste kalorie w postaci batoników, przekąsek itp. Ćwiczenia, nie chodzę na siłownię chociaż bardzo bym chciała, zwyczajnie brak mi na to czasu. Wysiadam 5 przystanków wcześniej i w drodze z pracy do domu robię sobie spacer. Brzuszki, skłony, przysiady normalne ćwiczenia, które wykonuję 3/4 razy w tygodniu w domu bez jakiegoś określonego reżimu. Do szczęścia nie potrzebuję, ani Lewandowskiej, ani Chodakowskiej. Do szczęścia potrzeba mi tylko zdrowego postrzegania swojego ciała, zdrowego odżywiania i świadomości, że to co robię przynosi efekty. Nie, nie tylko wizualne, chociaż one cieszą najbardziej, ale przede wszystkim te duchowe. Fajnie nie być klusią pusią, a apetyczną krągłą brunetką, a figurze gruszki, z pupą przyciągającą męskie spojrzenia. Fajnie czuć się maksymalnie seksownie widząc ludzi, którzy w pewnym sensie zazdroszczą kształtów i podziwiają apetyczną sylwetkę, ale najfajniejsze jest poczucie własnej wartości oraz świadomość tego, że nasze wysiłki i wyrzeczenia nie idą na zmarnowanie, a przede wszystkim wychodzą nam na zdrowie. Efekt wizualny jest ważny, jednak najważniejsze są zmiany, które zachodzą w naszej psychice. Ne odchudzałam się po to, aby spodobać się facetowi czy udowodnić koleżance jaką jestem suką i mogę być lepsza od niej. Odchudzam się dlatego, aby każdego dnia zadowolona spojrzeć w lustro i widzieć kształty, nie wałki tłuszczu, opuchliznę i oponki. Najlepsze uczucie to radość, towarzysząca każdego dnia, świadomość, że robię dobrze, no i lustro, które pokazuje zadbaną dziewczynę plus size, a nie zakompleksioną grubaskę. Jeśli Ty, identycznie jak ja przytyłaś, nie ważne z jakiego powodu, czujesz się źle, ciężko, każdego dnia marzysz aby dzień skończył się jak najszybciej zrób coś z tym, Nie mówię schudnij mówię zrób porządek w swojej psychice, znajdź przyczynę, zawalcz o lepszą wersję samej siebie, Tylko i wyłącznie wtedy Twój trud i ciężka praca zostanie doceniona, a Twoje ciało odwdzięczy Ci się tak jak w moim przypadku jędrną pupą, fajnymi kształtami i uśmiechem na ustach. Nie odchudzaj się pod wpływem presji, ani chwili, bo zobaczyłaś coś u mnie lub innej dziewczyny, wtedy doprowadzi Cię to do frustracji, a po dwóch tygodniach rzucisz się jak głupia na czekoladę w efekcie zamiast minus 2 będzie plus 4, a to prowadzi tylko do błędnego koła, otyłości i efektu jojo. Pamiętaj wszystko to co robisz robisz dla siebie. Możesz ważyć 90, 70, czy 50 kilogramów, najważniejsza jest akceptacja i świadomość samej siebie. Jeśli tak jak ja zatraciłaś ją, identycznie jak ja podejmij walkę, a gwarantuję Ci, że po dwóch miesiącach staniesz się inną, lepszą osobą. Odzyskasz pewność siebie, dobre samopoczucie i wiarę w to, że własną ciężką pracą, siłą oraz wytrwałością możesz pokonać wszystkie słabości.
Dziękuję za uwagę, ten post to moja historia, oraz odpowiedź na Wasze codzienne pytania dotyczące mojej diety i odchudzania.
Znacie powody mojej utraty wagi, dlatego nie piszcie kolejnych wiadomości typu "czemu dieta?"
Jeśli potrzebujesz, pomocy, rady, motywacji, napisz. Postaram się pomóc.
Iza
wtorek, 15 września 2015
Frędzle i ulubiona ramoneska...
Dziś zapraszam Was na pierwszą jesienną stylizację na moim blogu. Bez czego nie wyobrażam sobie jesieni? Bez słońca, żółtych liści, spacerów oraz... ramoneski. Ten ponadczasowy model kurtki to klasyk i absolutny must have w mojej szafie. Nie wiem jak Wy, ale ja jesienią stawiam na czerń, brąz i wszelkie stonowane barwy. Frędzle to hit tego sezonu. Powiem szczerze, frędzle zaczęły mnie już przytłaczać. Sukienki, kurtki, spódnice oraz buty ozdobione frędzlami to chyba przesada. Lubię ten motyw, ale wymienianie całej garderoby, po to aby wzbogacić się o kilka frędzelków nie jest absolutnie w moim stylu. Zdecydowałam się ostatnio na zamszową bluzkę w stylu boho więcej frędzlowej obsesji w tym sezonie nie przewiduję. W tym poście króluje czerń szpilki, ramoneska. Jednym słowem klasyka do bólu, Zapraszam do lektury...
niedziela, 30 sierpnia 2015
Podkręcona klasyka
Często pytacie mnie jak określiłabym swój styl, nigdy nie umiem udzielić odpowiedzi, ponieważ lubię bawić się modą, tworzyć nowe połączenia, budować stylizacje. Na codzień ubieram się kobieco, uwielbiam ołówkowe sukienki, spódnice, klasyczne proste fasony. Czuję się wówczas wygodnie i... seksownie;) Spodni unikam jak mogę. Znaleźć fajny fason na dużą pupę i uda to naprawdę niezły wyczyn. Dlatego jeśli mam okazję wskakuję w kieckę lub spódnicę. Klasyka podobno jest nudna- zależy dla kogo! Dziś zapraszam Was na biało czarny zestaw w stylu boho...
niedziela, 16 sierpnia 2015
Baskinka i Plus Size.
Dziś zapraszam Was na kolejną stylizację z niedzielnego spaceru. Klasyka przełamana złotymi dodatkami i coś co często wydaje się dla plus size zakazane, mianowicie... baskinka. Ja uwielbiam tego typu bluzki i z wielką przyjemnością podkreślam sylwetkę bluzką lub sukienką z baskinką. Jeśli chcesz zobaczyć jak ten model prezentuje się na sylwetce w rozmiarze XL zapraszam do lektury...
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Nie wszystko musi być perfect...
W
życiu wyznaję jedną zasadę, nie zawsze musi być tak jak powinno.
Bardzo często zdarza mi się robić rzeczy, które dla innych wydają
się dziwne, nie na miejscu czy chociażby są śmieszne. W życiu
oraz w modzie nie znoszę sztywnego dress codu, zapewne dlatego nigdy
nie mogłabym pracować w korporacji, w sumie chyba nigdy nie
potrafiłabym pracować dla kogoś... no ale, ok o tym dlaczego warto
być freelancerką zrobię inny wpis.
Tak
jak wspominałam sztywne zasady w modzie są dla mnie nie do
przyjęcia. Często z braku czasu, lub braku sił zdarza mi się
walnąć jakąś modową wpadkę. i wiesz co wtedy robię? Każdą
porażkę na modowym poligonie obracam w sukces. Myślę sobie
wtedy... kurde założę się , że inni nie mieliby na tyle odwagi,
aby ubrać się tak jak Ty. Dzisiejsza stylizacja jest przewrotna.
Dla niektórych wpadka, dla innych gratka, a dla mnie po prostu
ponadczasowa klasyka połączona ze szczyptą niezobowiązującej
elegancji.
Klasyczną
ołówkową sukienkę wygrzebałam ostatnio za grosze w lumpie.
Miłość od pierwszego założenia. Fason seksownie podkreślający
krągłości oraz zamek przez środek sukienki do tego efektowne
rozcięcie na wysokości kolan. Dzieje się, i to za całe 20 zł!!!
Ta
sukienka to podkręcona wersja klasycznej małej czarnej, w
połączeniu ze szpilkami uratuje niejedną imprezę. Ostatnio brak
mi czasu na imprezowanie, dlatego na niedzielny spacer zdecydowałam
się połączyć elegancję z wygodą. Do sukienki dobrałam
espadryle, w których namiętnie chodzę od miesiąca. Wygodne,
płaskie buty, noszę zarówno do sportowych sukienek, szortów jak i
do kiecki w bardziej oficjalnym wydaniu. Dzięki tym bucikom mój
look zyskał miano typowego miejskiego luzu, a sukienka złagodniała
z wersji oficjalnej na codzienną.
Espadryle
kupiłam w sklepie DeLuxo, to mój pierwszy zakup z asortymentu tej
marki i wiem ,że na pewno będę wracała po kolejne perełki. Wiem
, dla niektórych z Was te buty wydają się okropne. Wiocha,
podróbki, pseudo chanelki etc. Dla mnie to najlepszy model espadryli
jaki do tej pory miałam.
Zapraszam
Cię do obejrzenia zdjęć. Zobacz jak bawię się stylem. Mimo
dodatkowych kilogramów nie mam oporów do tego, aby do sukienki
założyć płaskie obuwie.
Wiadomo,
są sytuacje, kiedy takie buty mogą zostać wręcz źle odebrane,
dlatego przy moim trybie życia nieodłącznym elementem jest duża
shopper bag, która pomieści praktycznie wszystko, np... szpilki na
zmianę ;)
Jeśli
miałaś kiedykolwiek obawy odnośnie miksowania stylu czas zmienić
modowe myślenie. Moda to zabawa. Do tej sukienki równie dobrze
fajnie wyglądałby efektowny plecak oraz białe tenisówki.
Pamiętaj, zawsze liczy się pomysł! Ja uwielbiam przełamywać
stereotypy, nie znoszę ograniczeń na żadnym polu, Ty zrób tak
samo!
Dajcie znać jak podoba się Wam moje zestawienie;)
;*
Iza
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Modowe spełnienie...
Dziś
zapraszam Was na kolejny wpis z serii: "Absolutny hit"
Ostatnio pisałam, że na codzień stawiam na klasyczne, proste
zestawy, lubię wygodę i miejski luz. Jednak w obliczu prawdziwych
cudów tworzonych dla kobiet plus size po prostu wymiękam. O czym
będzie mowa? Marzył Ci się może kiedyś kombinezon? Ze względu
na spore biodra i masywne uda byłaś zmuszona z niego zrezygnować.
Teraz możesz spokojnie spełniać swoje marzenia. Wszystko za sprawą
pewnej marki i kombinezonu stworzonego dla plus size. Zapraszam do
lektury...
wtorek, 28 lipca 2015
Codzienność.
Wystylizowane, umalowane, w wyszukanych stylizacjach. Takie blogerki podziwiamy na codzień i to właśnie od nich czerpiemy inspiracje. Nie wiem jak Ty, ale ja mam takie dni, kiedy mój makijaż ogranicza się do szminki na ustach, a stylizacja przypomina tą, w której Ty pewnie sprzątasz;)
Jeśli chcesz zobaczyć mój zwykły zestaw zapraszam do lektury.
wtorek, 7 lipca 2015
Szczęśliwa XL-ka
Lato,słońce, piękna pogoda a Ty czujesz się nieszczęśliwa... Dlaczego? Niech zgadnę! W Twojej szafie brak rzeczy, za sprawą których zawsze będziesz wyglądała pięknie oraz czułą się komfortowo. Kiedy żar leje się z nieba, a Ty dodatkowo jesteś zestresowana nieudanym doborem kreacji na letnie upały-wiem odechciewa Ci się wszystkiego. Dziś przychodzę do Ciebie z postem,który możesz śmiało potraktować jako swoją letnią inspirację. Zapraszam...
środa, 1 lipca 2015
Fashion Weekend
Dziś zabieram Was na moją relację z Warsaw Fashion Weekend. Podczas weekendu mody w Warszawie, można było podziwiać kolekcję projektantów. Jeśli chcesz dowiedzieć się co będzie modne jesienią, oraz... zobaczyć na wybiegu piękne modelki plus size, zapraszam do lektury...
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Niech żyje bal...
Jak to jest przeżywać sukienkowy dramat? Często chwilę przed imprezą, kiedy odkładamy zakup kreacji na ostatnią chwilę,a później okazuje się,że sytuacja zmusza nas ku temu,aby iść w starej sukience czując się jednocześnie cały wieczór jak piąte koło u wozu, a jedyną obsesyjną myślą jaka nam towarzyszy to chęć zapadnięcia się pod ziemię. Spojrzenia pełne zazdrości w stronę koleżanek,które w świetnych nastrojach( i sukienkach) popijają drinka nie pomogą nawet w procencie poczuć się lepiej,spotęgują tylko uczucie frustracji. Czego zabrakło? Chyba tak naprawdę nie chodzi o zakupy na ostatnią chwilę,które są zazwyczaj nie udane. Prawdą jest to,że kobiety często nie mają świadomości własnej sylwetki. Albo wydaje się nam,że w niczym nie będziemy wyglądały dobrze, albo z kolei myślimy,że przecież z naszą figurą wszystko jest ok, i pewne tego,że uda nam się upolować kieckę last minute, same sobie fundujemy zmarnowany czas... no a przecież mogło być tak miło... O ile sprawa kobiet pewnych siebie tak naprawdę nie stanowi żadnego problemu, jeśli raz przejechałaś się na kupowaniu sukienki w pośpiechu, przy kolejnej imprezie po prostu wybierzesz się na łowy kilka dni wcześniej. o tyle problem Pań, głownie tych,które tak jak ja borykają się z pewnymi mankamentami swojej figury jest już bardzo poważny.
W co ubrać krągłości?
Temat poszukiwania sukienek idealnych do niedawna był jeszcze tematem tabu, o pełnych kształtach wolało się nie mówić i z reguły iść w byłe czym. Świadomość producentów odzieży na szczęście się zmieniła i dziś naprawdę wiele sklepów oferuje nam asortyment dla plus size.
Mam jednak wrażenie,że...
Większość z tych osób nie do końca zdaje sobie sprawę z tego,że ubiera większe Panie, a co za tym idzie uszycie sukienki,która będzie rozmiarówką sięgała do 52,54, czy nawet 56 rozmiaru tak naprawdę nie jest szczególnym wyczynem. Sztuką jest sprawić, aby kobieta wyglądała seksownie, ponętnie, jednocześnie czuła się swobodnie mając tym samym świadomość podkreślenia atutów oraz ukrycia mankamentów sylwetki.
Jasna, rozkloszowana sukienka, która zapewne dodaje optycznie objętości pewnie nie służy zbytnio kobietom o pełnych kształtach, prawda?
No cóż.., tak może się wydawać na pierwszy rzut oka sama byłabym pewnie w stanie w to uwierzyć. Zaraz, zaraz ... czy to,że jestem plus size zmusza mnie do tego,aby na oficjalne imprezy ubierać się na czarno lub pożyczać garsonki z szafy cioci? Wesela, komunie, chrzciny, spotkania biznesowe, czy chociażby randki z ukochanym-mam prawo wyglądać pięknie! Ty również!
Na swojej modowej drodze spotykam wielu cudownych ludzi,którzy robią naprawdę dobrą robotę jeśli chodzi o ubieranie kobiet plus size. Ostatnio moim kolejnym modowym odkryciem jest GOLDEN FASHION czyli sklep posiadający w swoim asortymencie ubrania takich marek jak MARCONI oraz CHANTY . Zanim jeszcze przejdziecie do oficjalnej strony sklepu, zastanówcie się proszę, dlaczego akurat sukienkę w tym wypadku marki CHANTY pragnę Wam zaprezentować.
Wiesz , co wyróżnia mnie na tle innych blogerek/szafiarek? Każda rzecz,którą prezentuję na swoim blogu trafiła w moje posiadanie tylko i wyłącznie dlatego,ponieważ po założeniu/użyciu jej widzę w lustrze w pełni akceptującą siebie , szczęśliwa dziewczynę. Dlaczego tak się dzieje? Z prostej przyczyny, prezentuję Wam rzeczy dzięki,którym możecie pozbyć się zbędnych kompleksów, poczuć się seksowne, atrakcyjne i zarazem przełamać stereotypy. Takie, o których wspominałam wyżej jasna rozkloszowana sukienka, dla plus size? Myślisz,że Cię pogrubi? Absolutnie nie! Pięknie wymodeluje Twoją sylwetkę, zamaskuje obfite biodra, podkreśli talię, odpowiednia długość pozwoli ładnie wyeksponować nogi, ukrywając jednocześnie ich mankamenty. Zdziwiona? Tak, takie perełki oferuje nam MARCONI FASHION. Model,który za chwilę Wam zaprezentuje to opcja idealna na oficjalne imprezy. Brakuje Ci pomysłu na siebie? Spójrz na mnie! Ja już znalazłam idealną sukienkę , była ze mną na 4 ważnych eventach, a wiesz co było dla mnie najlepszą nagrodą? Zachwyty oraz pełne podziwu spojrzenia ludzi,którzy nie do końca wierzyli,że plus size może być piękna.
Zapraszam do oglądania ;)
Spójrzcie tylko jak za sprawą podkreślonej talii oraz odcięcia w biodrach modelujemy sylwetkę, dodatkowo piękny delikatnie kremowy kolor wspaniale komponuje się z letnią opalenizną...
Tak, jestem szczęśliwą kobietą plus size;)
Warto zwrócić uwagę,że aby wyglądać efektownie nie potrzebujemy wyszukanych dodatków. Sukienka, mimo prostego fasonu,oraz jednolitego koloru prezentuje się pięknie w towarzystwie klasycznych delikatnych szpilek nude oraz skromnej biżuterii.
piękna sukienka,delikatny makijaż,kolczyki w kolorze złota i... jesteś gotowa do wyjścia!
nie ma udanej sesji bez backstage'u ;)!
A tak właśnie prezentuje się model sukienki,która podbiła moje serce, piękna LAURA do kupienia w sklepie internetowym TUTAJ . Warto zwrócić uwagę na fakturę materiału lekko wytłaczana tkanina dodaje sukience dodatkowego szyku oraz elegancji.
Wiesz już za co kocham swoją nową sukienkę? Idealnie modeluje sylwetkę, prezentuje się zjawiskowo a co najważniejsze kosztuje bardzo niewiele! Za jedyne 172 zł nie zyskujesz nowej sukienki, zyskujesz znacznie więcej, nową wersję Ciebie, dzięki której olśnisz swoim blaskiem, a co najważniejsze nikt nie zauważy Twoich nadprogramowych kilogramów. Rozmiar,który prezentuję na sobie to 44, sukienka dostępna jest od rozmiaru 36 do 50, na pewno znajdziesz coś dla siebie!
A Ty lubisz jasne kolory? Czy może masz obawy,aby je nosić?
Koniecznie dajcie znać co sądzicie o mojej stylizacji na letnie imprezy?
No i odwiedzajcie MARCONI FASHION również na facebooku TUTAJ ;)
;*
Iza
czwartek, 28 maja 2015
Może się wydawać...
Czasami zbyt wiele,zbyt często zbyt pochopnie, wydaje nam się ,że... że sukces jest przypisany tylko ludziom,którzy ciężko pracują,że nasze niepowodzenia są tylko winą nas samych,że możemy wszystko jeśli tylko chcemy. Wydaje się,że ludzie bogaci są szczęśliwsi a co może się wydawać kobiecie plus size?
wtorek, 19 maja 2015
Pokaż Kotku co masz w środku- a raczej pod spodem! Moja pierwsza bielizna modelująca Darex
No tak bielizna modelująca jak to ładnie, elegancko brzmi. Dla większości osób to gacie, majty,antygwałty, jednym słowem grupa typowo aseksualnych rzeczy, służących do ukrywania fałd,sadła czy po prostu góry tłuszczu. Grupa kupujących- zakompleksione, samotne, grubaski marzące o figurach modelki, zajadające stresy po kątach, które zamiast ruszyć cztery litery na siłownię, wierzą w to,że jakieś tam coś zwane modelującym ukryje ich gabaryty i pozwoli poczuć się nieziemsko seksownie w rozmiarze 52, ahhh... marzenie! Nie, nie robię antyreklamy sklepu, w ogóle nie robię reklamy.Dzielę się z Wami czymś co zmieniło moje życie. Chcesz zmienić swoje? Zapraszam do lektury
piątek, 24 kwietnia 2015
No Angels from Poland
Nie jesteśmy Aniołami, jesteśmy prawdziwymi Kobietami,które doceniają atuty swojego ciała, spotkałyśmy się po to,aby pokazać,że krągłości mają moc! Jeśli kiedykolwiek miałaś chociaż najmniejsze kompleksy , zapomni o nich, nauczymy Cię,jak czuć się pięknie...
środa, 22 kwietnia 2015
Chcę sukienkę
Znaleźć kieckę idealną to nie taka prosta sprawa, szczególnie wtedy,kiedy jesteśmy w rozmiarze plus size. Przyznam szczerze,że do tej pory sama miałam problemy ze znalezieniem odpowiedniego modelu, wszystko zmieniło się po targach sukienkowych Big Bazaaru...
sobota, 28 marca 2015
Biust i Gust...
Uwielbiane przez mężczyzn , kobietom przysparzają niekiedy masę kłopotów z reguły narzekamy na rozmiar, jednak nie tylko ! Panie z dużymi biustami często po prostu nie mają w co się ubrać...
zapraszam do lektury;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















